Lovecraft, czyli z angielska „miłosne rzemiosło” brzmi dość wymownie. W połączeniu z tym, że dzisiaj wypadają Walentynki, mogę łatwo odgadnąć, jakie kosmate myśli roją się w Waszych głowach… Muszę Was jednak rozczarować (przynajmniej tych spragnionych fali miłosnych uniesień). Lovecraft oznacza grozę i strach tak wielkie, że od samego czytania możecie postradać zmysły. Jeśli macie słabą psychikę i wolicie żyć w błogim, bezpiecznym poczuciu niewiedzy – pod żadnym pozorem nie czytajcie dalej …

Świat jest pełen niewyjaśnionych tajemnic. Yeti. Potwór z Loch Ness. Trójkąt Bermudzki. Piramidy. Dziwne kręgi w zbożu. I to ciągle towarzyszące nam przeczucie, że coś się wydarzy. Coś bardzo złego. Wyobraź sobie, że pewnego dnia otrzymujesz dziwną przesyłkę. Paczkę. List. Wchodzisz w posiadanie informacji nieznanych reszcie śmiertelników. Świat nie jest takim, jakim się wydaje. Nasza żałosna cywilizacja to tylko sekunda w dziejach Ziemi, a istnienie tej planety w skali całego Wszechświata to tylko odłamek piasku w bezkresie oceanu. Zwykły błąd statystyczny. Sama myśl o tym, jak mało znaczymy w tym ogromie przyprawia o zawrót głowy. A teraz pomyśl, że przed powstaniem człowieka Ziemia miała już innych gospodarzy… A przed nimi jeszcze innych i jeszcze innych. I nie chodzi wcale o żadne dinozaury… Cały nasz świat to tylko zabawka w rękach przerażających istot z innych wymiarów i przedwiecznych bóstw starszych niż zaranie dziejów. Wyobraź sobie przerażające kulty, po których do naszych czasów nie przetrwał najmniejszy ślad. Zaraz, czy na pewno nie przetrwał? Wyobraź sobie wielkie obce miasta zatopione na samym dnie Oceanu, skryte przed wścibskim wzrokiem naszych sond. Wyobraź sobie plugawe tajemnice ukryte w trzewiach najdzikszych pasm górskich. Wyobraź sobie szaleńczą pustkę demonicznego płaskowyżu Lengu, bluźniercze inskrypcje z Rękopisów Pnakotycznych starszych niż historia ludzkości, dziwne istoty z głębin i odrażające kulty, czczące Wielkiego Cthulhu, który od eonów śpi w zatopionym podmorskim mieście R’lyeh, bezkształtnego Tsathoggua z na poły zapomnianych hiperboreańskich legend, upiorne ogary z odległego nieludzkiego Tindalos, które tylko czyhają na zagięciach czasoprzestrzeni. I wyobraź sobie nienagannego chudego jegomościa z Providence w stanie Rhode Island, który to wszystko opisał.

Samotnik z Providence

Howard Phillips Lovecraft, bo o nim mowa to mój osobisty mistrz grozy w literaturze. Zabawne, że każdy słysząc o książkowych horrorach, z automatu wymieni Stephena Kinga, który może i napisał parę dobrych pozycji, ale jego najnowsze poczynania literackie pachną raczej zwykłym odcinaniem kuponów od własnej popularności. Tymczasem Lovecraft żył krótko ale bardzo intensywnie. Zmarł w 1937 r. i zostawił po sobie imponujące dzieło. Niesamowity klimat grozy, wyobcowania i tajemniczości, odwołania do dziwnych kultów i istot stały się na tyle charakterystyczne dla jego twórczości, że okrzyknięto ją mianem „Mitologii Cthulhu” (jak to właściwie wymówić?). Jeżeli lubicie się bać – szczerze polecam.  Lovecraft za życia był niedoceniony – pisał głównie dla tanich magazynów epatujących grozą i przemocą, gdyż horror był gatunkiem w jego czasach pogardzanym. Po jego śmierci autor zyskał jednak status pisarza kultowego, a mitologia Cthulhu stała się jedną z ikon horrorowej popkultury. Książki, komiksy, filmy, gry komputerowe, planszowe, a oprócz tego koszulki, kubki i miliony gadżetów. Nawet zespoły muzyczne (zwłaszcza heavymetalowe) często sięgają do jego twórczości. Metallica, Iron Maiden i polska kapela Vader to tylko jedni z wielu… Tak, plugawy Ctuhlhu ma się świetnie i z pewnością nazbierał już z tantiem dosyć na remont swojego podwodnego miasta. Nawet przy założeniu, że chce je wybrukować naszymi czaszkami. Jeżeli więc lubicie się bać, a przymiotniki „plugawy”, „przedwieczny”, „odrażający”, „cyklopowy” należą do Waszych ulubionych – witajcie w domu!

Książki

Cthulhiczne szaleństwo ogarnęło Polskę w latach 90., bo wtedy po upadku żelaznej kurtyny wyszedł u nas przekład wybranych opowiadań mistrza. W kolorowych latach 90. ukazało się również tłumaczenie papierowej gry RPG Zew Cthulhu, która szybko zyskała wśród polskich erpegowców status kultowej. Niedawno za sprawą wydawnictwa Vesper ukazały się dwa grube tomy pełne opowiadań i dłuższych form prozatorskich Lovecrafta w nowym, jeszcze bardziej przerażającym przekładzie Macieja Płozy. „Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści” oraz  „Przyszła na Sarnat zagłada” to wspaniałe zbiory. Polecam Wam przede wszystkim klasyczne opowiadanie „Zew Cthulhu” oraz „Dagon”. Jeżeli Wam się spodoba, sięgnijcie po tytułową „Zgrozę w Dunwich” „Reanimatora”, pełną niewysłowionej grozy „Muzykę Ericha Zahna” lub szokujące „Szczury w murach”. Jednak moim faworytem są  „Góry Szaleństwa” – minipowieść o ekspedycji badawczej do Antarktydy, opisanej w tak sugestywnym klimacie, że czytając ciężko pozbyć się gęsiej skórki. Wprost idealna na długie, mroczne zimowe wieczory 🙂

Fot. book-please

Zgroza w Dunwich do kupienia TUTAJ

Przyszła na Sarnat zagłada do kupienia TUTAJ

Filmy

Na podstawie powieści Lovecrafta powstało kilkadziesiąt lepszych i gorszych filmów, z których szczególnie polecam „Dagona” z 2001 roku oraz swoistą gratkę – niemy, czarno-biały film „Call of Cthulhu” z 2007 roku. Dzięki oszczędności środków autorom udało się idealnie oddać klimat twórczości Samotnika.

Fot. Materiały prasowe

Gry komputerowe

Powstało ich wiele. Od starych przygodówek („Prisoner of Ice”) do strzelanki w klimatach surival horror („Call of Cthulhu: Mroczne zakątki świata”). Jest też zrobiona z przymrużeniem oka „Cthulhu Saves The World”). Ale chyba mało kto wie, ale nawet tak klasyki komputerowej rozrywki jak „Quake” czy „Half Life” całymi garściami czerpią z lovecraftowskiej mitologii. Ciągle powstają nowe gry komputerowe w mrocznym uniwersum Cthulhu, a ten rok ma przynieść kilka obiecujących premier…

Gry planszowe

Dotarliśmy chyba do najbardziej płodnej dziedziny, w której twórczość Lovecrafta znalazła odzwierciedlenie. Lista gier planszowych, kościanych i karcianek jest trudna do sporządzenia i zapewne dłuższa niż stąd do Wielkiej Sali Celaeno w gwiazdozbiorze Aldebaran. Moje ulubione to „Posiadłość Szaleństwa”, która pozwala nam wcielić się w kilku różnych badaczy uwięzionych w tytułowej posiadłości, pełnej niezwykłych tajemnic i pierwotnego zła. Każdy z nich ma mocne i słabe strony, ale każdy może na swój sposób pomóc w ocaleniu świata przed zagładą – silny gangster, który niczego się nie lęka jest równie ważny, jak specjalizujący się w rzadkich językach profesor lub młoda pani doktor (jeżeli graliście w gry RPG szybko wczujecie się w klimat). W podobnym klimacie utrzymany jest klasyczny „Horror w Arkham” i mój faworyt – „Eldritch Horror”, który rozgrywa się na wielkiej mapie świata. Wyruszacie w podróż przez miasta jak Rzym, Szanghaj, San Francisco, ale również dzikie ostępy i morskie rubieże. Całości dopełniają klimatyczne opisy na kartach i Przedwieczne bóstwa, które plączą nam szyki i co chwila zsyłają na nas szaleństwo. Ale ostrzegam po rozłożeniu wszystko zajmuje bardzo dużo miejsca. Miłośnikom lżejszego klimatu i (właścicielom mniejszych stołów 🙂 ) warto polecić sympatyczną karciankę „Munchkin: Cthulhu” osadzoną właśnie w „mackowych” klimatach (bo musicie wiedzieć, że u Lovecrafta niemal wszystko z innego świata musi mieć macki. Często lubimy z naszą ekipą zagrać kilka partii pod rząd, bo jest to jedna z naszych ulubionych gier. W klimat obfituje również gra karciana „Cthulhu: Światy” z arcyciekawą mechaniką, a także „Fluxxx: Cthulhu”, w której ciągle zmieniają się zasady. Jeśli lubicie układanki, koniecznie zagrajcie w „Gwiazdy są w porządku”. Grę, w której Waszym celem jest przyzywaniem Wielkich Przedwiecznych poprzez układanie z kafelków odpowiednich konstelacji gwiazd. Ale uwaga – inni gracze będą Wam w tym przeszkadzać, żeby przyzwać swoje bóstwa. Wszystkie gry które wymieniłem, mogę szczerze polecić, ale ostrzegam, że jest to tylko wierzchołek góry lodowej. Jeżeli wsiąknięcie to mogę tylko wyrazić najszczerszą obawę o Waszą poczytalność… i portfele ☺

Eldritch Horror do kupienia TUTAJ

Gwiazdy są w porządku do kupienia TUTAJ

Cthulhu: Światy do kupienia TUTAJ

Munchkin: Cthulhu do kupienia TUTAJ

Posiadłość Szaleństwa do kupienia TUTAJ

 

Fot. główna pinterest

mm
Napisane przez Dave
Tłumacz i dziennikarz uzależniony od świata języków obcych. Kocha dobre piwa, intrygujące planszówki i każdą sekundę spędzoną z Justi.

    6 komentarzy

  1. x-com 21 lutego 2017 at 19:12 Odpowiedz

    uwielbiam Lovecrafta. A gier to jest mnóstwo. Teraz weszła II.edycja Mansion of Madness! Coś jeszcze polecacie?

    • mm
      Dave 22 lutego 2017 at 02:46 Odpowiedz

      Ostatnia nowość to Horror w Arkham gra karciana LCG, ale jeśli jesteś
      oldskulowym wyjadaczem to najbardziej polecam papierowy Zew Cthulhu,
      gdzie ciągle przybywają nowe settingi – np. średniowiecze, a ostatnio
      II WŚ i Zimna Wojna… 🙂

  2. Rykoszetka 21 lutego 2017 at 22:26 Odpowiedz

    Historie Lovecrafta są bardzo niepokojące… Czytałam tylko część jego twórczości, powinnam nadrobić to jeszcze 😉

    • mm
      Dave 22 lutego 2017 at 02:47 Odpowiedz

      Jeśli jeszcze nie czytałaś, mogę z pełną odpowiedzialnością polecić
      minipowieść „W górach szaleństwa”

  3. Celina Anna 21 marca 2017 at 10:24 Odpowiedz

    Lovecraft, moja miłość <3 Posiadłość Szaleństwa uwielbiam, jak dla mnie najlepsza planszówka ever. Nie tylko ze względu na klimat (polecam pomalowanie figurek!), ale mnóstwo fajnej mechaniki. Ta gra nie ma prawa się znudzić 🙂

    • mm
      Justi 21 marca 2017 at 12:22 Odpowiedz

      Zgadzam się, to jedna z naszych ulubionych planszówek. Figurki pomalowałam od razu 🙂 teraz chcemy kupić drugą edycję 🙂

Skomentuj