Każdy facet, który skończył naukę, zaczął pracę i ma w miarę ustabilizowane życie (czyt. nie jest menelem) prędzej czy później ma z nią styczność. Spotkania biznesowe, odwiedziny u wujka, prezent dla kogoś ważnego. Przychodzi taki moment, że trzeba skonfrontować się z napojem prawdziwych mężczyzn. Whisky. Czy jest trunkiem luksusowym, czy też można zagłębić się w temat nie uszczuplając zbytnio portfela?  Ten krótki poradnik napisałem, bo sam szukałem czegoś takiego, kiedy zainteresowałem się whisky. Jeśli chciałbyś bardziej zagłębić się w temat tej „rudej wódy na myszach” – dobrze trafiłeś. 

Dlaczego warto pić whisky?

Zapytaj siebie samego. Jeśli interesują Cię nowe smaki, cenisz sobie dobre trunki i kręci Cię myśl o ponad tysiącletniej tradycji sięgającej czasów celtyckich mnichów i facetów w kraciastych miniówkach z twarzami pomalowanymi na niebiesko – ten artykuł jest dla Ciebie. Jeśli zamiast bezrefleksyjnie wlewać w siebie lwią część sześciopaka piw przed telewizorem, wolisz leniwie posączyć szklankę dobrego mocnego alkoholu – ten artykuł jest dla Ciebie.

Czy whisky, whiskey i szkocka oznaczają to samo?

Niekoniecznie. Nazwa trunku pochodzi od starego gaelickiego „uisge beatha” (woda życia). Nie tylko starzy dobrzy Celtowie określali tak mocne alkohole. Słowiańska nazwa wódka również odwołuje się do wody. Uisge wymawia się jak whisky, z tym, że Szkoci preferują pisownię „whisky”, a Irlandczycy i Amerykanie „whiskey”. Jedynie whisky ze Szkocji można określić mianem szkockiej.

Czy whisky to „kolorowa wódka”?

To trudne pytanie. W 2006 roku w Parlamencie Europejskim rozgorzał spór o to, czym właściwie jest wódka i czy można produkować ją ze składników innych niż zboże lub ziemniaki. Polska i inne kraje „pasa wódki” optowały za uznaniem wódki za napój tradycyjny produkowany wyłącznie z tych surowców. Producenci grappy i innych destylatów owocowych chcieli przyjęcia szerokiej definicji. Po paru latach osiągnięto kompromis, ale sprawa jest skomplikowana. Jeżeli już chcesz  jakiejś pełnokrwistej regułki, to whisky najlepiej uznać za „napój wysokoalkoholowy z destylatów nierektyfikowanych” co sytuuje je bardzo blisko swojskiego i znanego wszystkim bimbru 🙂 To wyjaśnia też, dlaczego wielu Twoich znajomych na pierwszy łyk nawet bardzo dobrej łyżki krzywi się niemiłosiernie stwierdzając, że „jedzie bimbrem”.

Czy Johnnie Walker to whisky?

Tak . Jak najbardziej. Ufff …. 🙂

Gdzie produkuje się whisky?

O dziwo w wielu krajach światach. Najsłynniejsze powstają oczywiście w Szkocji i Irlandii. Popularne są również amerykańskie whiskey, w tym burbony oraz whisky z Kanady i Japonii. Mali producenci są rozsiani niemal po całym świecie, nawet w tak egzotycznych miejscach jak Indie, czy RPA.

Z czego robi się to całe whisky?

Trzy składki stare jak świat – woda, zboże i drożdże. Jeśli chodzi o wodę to ma ona duże znaczenie. Twarda mineralna woda z Kentucky sprawia, że tamtejsze burbony zyskują swój specyficzny smak, tymczasem spływająca ze szkockich gór miękka woda nadaje szkockim whisky zgoła inny charakter. Zboże to przeważnie słód jęczmienny, chociaż robi się również whisky żytnie (rye whiskey) oraz kukurydziane (amerykańskie burbony). Drożdże – te diabelne jednokomórkowe bestie to najważniejszy składnik, one rozpoczynają fermentację i to one zadecydują, w jaką stronę będzie zmierzała. Każda destylarnia i każdy gorzelnik ma swoje ulubione szczepy, a niektóre objęte są ścisłą tajemnicą.

Co oznaczają lata na butelkach?

Jest to po prostu czas dojrzewania alkoholu w drewnianych beczkach zanim trafi do butelek. Aż do XIX w. nie przejmowano się, ile dokładnie whisky ma dojrzewać, odbywało się to spontanicznie. Dzisiaj zasady są o wiele bardziej restrykcyjne. Np. szkocka whisky single malt musi dojrzewać co najmniej 3 lata, żeby mogła zasłużyć sobie na swoją nazwę. Przeważnie dojrzewa jednak znacznie dłużej, od 8 do 15 lat. Popularne są whisky 18-letnie a nawet 30-letnie. Jedną z droższych jest 50-letni szkocki Glenfiddich, którego 9 beczek założyciel gorzelni, David Grant przygotował dla swoich wnuków. Dzisiaj na aukcjach pojedyncze butelki osiągają niebotyczne wręcz ceny, np. 38.000 $ na aukcji w Nowym Jorku w 2009 roku. Ale np. amerykański burbon może dojrzewać krócej – 2 lata, a w przypadku whisky produkowanych w ciepłych krajach, np. w Indiach, długie dojrzewanie jest wręcz szkodliwe dla jakości alkoholu.

Jak się robi whisky?

To proste 🙂 Najpierw zboże poddawane jest słodowaniu, czyli namaczane i suszone. Następnie słód jest mielony i przepłukiwany wodą o odpowiedniej temperaturze – proces ten nazywamy zacieraniem. Po dodaniu do brzeczki (czyli tego płynu, który otrzymaliśmy w wyniku zacierania) drożdży, zaczyna się fermentacja. Kiedy fermentacja dobiegnie końca, trunek należy poddać destylacji – używa się do tego tradycyjnych miedzianych alembików o kształcie cebuli lub wielkoprzemysłowych kolumnowych. Następnie alkohol dojrzewa w drewnianych beczkach, by w końcu zostać przelanym do butelek.

Dlaczego whisky dojrzewa w drewnianych beczkach?

Chodzi nie tylko o fajną tradycję. Eksperci dowiedli, że 60-70% smaków i aromatów whisky pochodzi właśnie z zastosowanego drewna. Najczęściej jest to dąb – amerykański dąb biały i dąb europejski. Drewno to zawiera wanilinę, która nadaje trunkowi słodkie, waniliowe nuty. Beczki zrobione z drzew iglastych mogłyby nadać ohydnego posmaku żywicy, której gorycz pasowałaby może do mocno chmielonych piw. Warto dodać, że niektórzy producenci używają beczek po innych alkoholach, np. w Szkocji często stosuje się beczki po sherry lub po burbonie, ale np. wspomniany burbon musi być leżakowany zawsze w nowym, świeżym dębie.

 

Kiedyś słyszałem coś o torfie…

Dobrze słyszałeś. Szkockie wrzosowiska bogate są w torf, czyli węgiel kopalny ze skamieniałych szczątków roślin. Ogrzewanie słodu torfem nadaje specyficznego ziemisto-jodowo-wędzonego aromatu i posmaku, określanego właśnie jako torfowy. Albo go pokochasz albo znienawidzisz. Dla niektórych znawców bardzo pożądany i ceniony. Nasłynniejsze torfowe whisky pochodzą ze szkockiej wyspy Islay.

OK, a dlaczego na jednych butelkach pisze „blended” a na innych „single malt”?

To proste. Single malt (wymawia się „molt”) to najwyższej jakości szkocka whisky produkowana w jednej destylarni ze słodu tylko jednego rodzaju. Jej produkcja jest bardzo restrykcyjnie regulowana prawnie i takie whisky przeważnie kosztują powyżej 100 zł za butelkę. Przeciwieństwem single malt jest whisky mieszana – blended, do produkcji której miesza się dwa lub więcej rodzajów single maltów. Jest to dużo tańszy proces i whisky tego typu stosuje się np. do drinków. Zazwyczaj nie podaje się na nich wieku dojrzewania. Jednym z najpopularniejszych blendów jest wspomniany wcześniej Johnnie Walker.

Co to jest do diaska ten cały burbon?

Najprościej mówiąc amerykańskie whiskey z kukurydzy. Za chwilę rzucą się na mnie wściekli alkoholowi neonaziści w służbie czystości stylu. Więc spieszę z doprecyzowaniem – burbon musi zawierać co najmniej 51% słodowanej kukurydzy, musi być wyprodukowany na terenie Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej i dojrzewać co najmniej 2 lata w świeżych, nieużywanych beczkach z dębu amerykańskiego, do butelek trafić może mając co najmniej 40% zawartości alkoholu. Najsłynniejsze amerykańskie burbony pochodzą z Kentucky, dokładnie tak jak soczyste, panierowane kawałki kurczaków 🙂

Czym to się pije?

Eksperci zalecają charakterystyczną tulipanową szklankę degustacyjną, którą często zobaczyć można na filmach.  Moim zdaniem równie dobrze sprawdzi się zwykła „whiskówka”. Ale jeśli ktoś chce to zawsze można zaopatrzeć się w Vinum Single Malt Tulip zaprojektowany przez Austriaka Georga Riedla.

Z lodem czy bez?

Jak wolisz. Ja zazwyczaj pije whisky samą, albo dodaję parę kropel wody, ale jeżeli nie pijesz super drogiej whisky, nic nie stoi na przeskodzie, żeby dodać parę kostek lodu. Do kupienia są też całkiem fajne kamienne kostki, które mrozi się w zamrażarce, tak aby później ochłodziły alkohol, nie rozwadniając go.

Jak degustować?

To proste. Wczuj się w alkohol. Poświęć mu swoją uwagę. Podziel to na kilka etapów – kolor, zapach, smak i finisz. Najpierw unieś szklankę, obejrzyj jego barwę, najlepiej przy białej kartce. Z czym Ci się kojarzy? Miód? Bursztyn? Jaśniejsza whisky o barwie bladego złota najprawdpodobniej wzięła kolor od beczek po burbonie, natomiast ciemniejsza dojrzewała w beczkach po sherry. Przechyl szklankę i zobacz, jak spływa po ściankach. Teraz czas powąchać whisky. Pociągnij kilka razy nosem nad szklanką jak pies, który węszy trop zwierzyny. Co wysuwa się na pierwszy plan? Waniliowa słodycz, może szpitalno-jodowy zapach albo aromat dymu lub woda morska? Następnie pociągnij pierwszy łyczek i rozprawdź po języku. Co czujesz? Nie bój się próbować, bo każdy ma prawo, czuć coś innego i każdy ma rację. Czekolada, desery, ciasta, glony morskie, sól, dym wędzalniczy, skóra, tytoń, brązowy cukier, wanilia, miód, kwiaty wrzosu – nawet najbardziej absurdalne skojarzenie zasługuje na uznanie. Czas na tzw. finisz. Jakie whisky pozostawia po sobie wrażenie? Jakie smaki trwają na języku? Pamiętaj – im dłużej to wrażenie trwa, z tym lepszą whisky mamy do czynienia.

Czy whisky można wypić do posiłku?

Jak najbardziej. Szkoci często piją swoje torfowe whisky w towarzystwie ostryg, Amerykanie chętnie popijają burbon do dań z grilla, a już na przykład Japończycy lubią podawać je z sushi. Co kraj to obyczaj. Whisky świetnie pasuje do owoców morza, pieczonych mięs i oczywiście deserów.

Jeżeli przebrnąłeś i jesteś ciekaw, co dalej, mam dla Ciebie lekcję do odrobienia w domu: kup butelkę single malta Glen Grant ( w dobrej promocji dostaniesz nawet za 60-70 zł) i butelkę Johnnie Walker Red Label. Spróbuj na tym przykładzie poczuć różnicę między single malt a blended. Rozlej do szklaneczek, rozsiądź się wygodnie i rozpocznij degustację ☺

Mam nadzieję, że trochę pomogłem. Przed nami jeszcze wiele tematów: szkockie whisky z Islay, irlandzkie whiskey, whisky japońskie, ranking single maltów i foodpairing. Do zobaczenia!

mm
Napisane przez Dave
Tłumacz i dziennikarz uzależniony od świata języków obcych. Kocha dobre piwa, intrygujące planszówki i każdą sekundę spędzoną z Justi.

    4 komentarze

  1. Tom 7 lutego 2017 at 19:21 Odpowiedz

    Trzeba się w końcu wgryźć w temat… 🙂

    • mm
      Dave 11 lutego 2017 at 18:30 Odpowiedz

      Zapraszam, będzie tego więcej 🙂

  2. Iza - Kobieca Strona Mamy 10 lutego 2017 at 12:52 Odpowiedz

    Mój mąż jest fanem whisky, kiedyś nawet próbowałam dowiedzieć się na ten temat czegoś więcej (kiedy chciałam mu zrobić prezent na urodziny), ale informacje pisane były trudnym, profesjonalnym językiem. Fajnie, że opowiedziałeś to wszystko jak do prostego człowieka. Trafiło to do mnie i teraz wiem, co z czym się je (a raczej pije). Pozdrawiam ciepło:)

    • mm
      Dave 11 lutego 2017 at 18:31 Odpowiedz

      to się cieszę, w kolejnych postach postaram się wgryźć w temat
      jeszcze bardziej i może polecić parę obowiązkowych butelek, żeby tak
      nie czytać na sucho 🙂

Skomentuj