Dla niektórych takie zagadnienie to chleb powszedni, ale dla innych to czarna magia. Podróżowanie z biurem podróży oszczędza mnóstwo stresu i czasu, który musielibyśmy poświęcić na rezerwacje i inne sprawy. Z drugiej strony nic nie jest w stanie zastąpić satysfakcji, że fantastyczną wycieczkę zorganizowaliśmy sami, śpimy w wymarzonym miejscu i zwiedzamy dokładnie to, co chcemy. 

Na wstępie od razu zaznaczę, że nie krytykuję podróżowania z biurem podróży. Uważam, że podróże są wspaniałe bez względu na to, czy jedziemy stopem, na własną rękę czy z biurem. Ważne jest to, że mamy możliwość się czegoś nauczyć. Poznać nowych ludzi, nowe zwyczaje, nowe smaki. Podróże uczą i nie ma co do tego żadnych wątpliwości!

W dzisiejszym poście pokażę Wam, jak my planujemy podróż i z jakich stron korzystamy.

Zacznijmy od tego, że nasze podróżowanie różni się od tego, jak wyglądało kiedyś. Gdy byliśmy młodsi, nie planowaliśmy wszystkiego tak skrupulatnie. W większości były to spontaniczne wycieczki, które co prawda były bardzo ryzykowne, ale na pewno zostaną nam w pamięci na długo. Jak chociażby wycieczka Czechy-Słowacja-Wiedeń gdzie nie mieliśmy zarezerwowanego żadnego hotelu, nie mieliśmy spisanych żadnych adresów, ale wiedzieliśmy, że jedziemy zobaczyć muzeum Zygmunta Freuda (tzn. tylko Dave to wiedział, bo to była dla mnie niespodzianka). Dave w młodości podróżował z kolegami stopem, z prawie pustym portfelem. Liczne przygody wspominają do dziś.

Teraz gdy jesteśmy już starzy (trzydzieści lat to nie przelewki), wolimy się już nie stresować tak bardzo. Podróż ma być dla nas przede wszystkim przyjemnością. Chociaż niestety jesteśmy pechowcami i jeszcze nie było podróży, żeby nam się coś nie przydarzyło, mimo dopięcia wszystkiego na ostatni guzik. Odwołany lot, zamknięty hotel, problemy z komunikacją to tylko niektóre z niedogodności, z jakimi przyszło nam się mierzyć.

Od czego zacząć?

Odpowiedź na to pytanie jest tak oczywista, jak to, że następcą Królowej Elżbiety II jest książę Karol (chociaż chyba to nie jest dobre porównanie). Mniejsza z tym. Podróż należy zacząć od…wyboru destynacji. Proste nie? Co byście bez moich porad zrobili 🙂

Jeśli już wiemy, gdzie chcemy jechać, musimy określić kiedy, na jaki czas i za ile. To rzeczy najważniejsze. Bez tego nie wychodźcie nawet po zakupy do supermarketu.

Termin wyjazdu

Musimy określić, czy to będzie w najbliższy weekend, czy za pół roku. Latem czy zimą. Dlaczego to jest tak ważne? Po pierwsze im wcześniej zaplanujemy nasz wyjazd, tym taniej uda nam się go zorganizować. Loty, noclegi, bilety wstępu są o wiele tańsze, gdy rezerwujemy je wcześniej. Im bliżej wyjazdu tym mamy mniejszy wybór. Zostają nam do wyboru albo bardzo kiepskie hotele, albo bardzo drogie. Ceny biletów lotniczych na kilka dni przed wyjazdem mogą osiągać ogromne kwoty. Nie mówię tu oczywiście o promocjach, np. Polski Bus co jakiś czas oferuje przejazdy międzypaństwowe, chociażby do Berlina, w bardzo niskiej cenie. Podobnie Ryanair. Ale to są wyjątki i to do miejsc, do których aktualnie możemy nie chcieć jechać. Ważne jest też zaplanowanie, w jakim miesiącu chcemy jechać. Jeśli lecimy np. do Malezji, to należy sprawdzić, w jakich miesiącach występuje tam pora deszczowa i od kiedy do kiedy są otwarte wyspy. To ważne, bo jak już tam pojedziemy, fajnie byłoby zwiedzić jak najwięcej. Można też sprawdzić, w jakich miesiącach są jakieś fajne wydarzenia, święta np. Palio we Włoszech, La Tomatina w Hiszpanii czy Diwali w Indiach. Trzeba też pamiętać, że o takie rzeczy jak szczepienia czy wizy należy zatroszczyć się wcześniej. Trudno nam będzie polecieć z dnia nadzień. Niektóre szczepienia wykonuje się nawet 6 miesięcy przed podróżą.

Długość wyjazdu

Kolejna rzecz, którą musimy ustalić. Od tego będzie zależało mnóstwo rzeczy. Począwszy od ilości ubrań, które musimy spakować, po budżet, jaki musimy ustalić. Jeśli nasz wyjazd jest krótki, to zapłacimy mniej, ale może być też tak, że niektóre noclegi będą przez to droższe, a niektóre w ogóle nie będą dostępne. Na przykład campingi czasami mają takie ograniczenia, że musimy rezerwować minimum trzy noce. W niektórych miejscach cena za nocleg jest mniejsza, jeśli rezerwujemy powyżej siedmiu dni. Jeśli chcemy podróżować trochę dłużej, musimy pamiętać o wizach. Niektóre z nich są czasowe.

Budżet

Przyszedł czas na króla tej listy (wybaczcie moje monarchiczne porównania, ale jestem świeżo po obejrzeniu The Crown i mam pewne skrzywienie). Od niego wszystko się zaczyna i na nim się kończy. Możemy planować sobie egzotyczne wyprawy, karmienie małpek w Kambodży, spacer po Murze Chińskim, przejechanie całej Route 66 czy rozkoszowanie się Daiquiri niczym Hemingway w Hawanie, a w rzeczywistości nie stać nas nawet na dojenie krów w Bieszczadach, ani przejechanie A4 do Katowic.

Radzę budżet określić przed wyborem destynacji. Rozczarowanie to bardzo przykre uczucie. To od niego zależy, gdzie i na jak długo możemy pojechać. I nie myślcie, że jeśli na wycieczkę przeznaczycie 1000 zł, bo tyle Wam wyszło z obliczeń, to wystarczy. Niestety zawsze mogą nas spotkać nieprzewidziane wydatki i żebyśmy nie wiem, jak wszystko sprawdzili, to i tak wyjdzie więcej. Najlepiej sobie racjonalnie zaplanować jakiś budżet na każdy dzień i się go trzymać, w przeciwnym razie nic Was nie powstrzyma od kupienia kolejnej ślicznej pamiątki z Chanel, wypicia szampana na Wieży Eiffla czy zjedzenia percebes z widokiem na Ocean Atlantycki. No dobra, przesadziłam, ale wiecie, o co mi chodzi.

Czym pojechać?

Gdy już wiemy, gdzie, na ile i za ile chcemy jechać, musimy się zastanowić, jak się tam dostać. Na przykład moja mama boi się latać samolotem oraz pływać statkiem, ale ma w planach zwiedzić cały świat. Ambitnie. Czekam na realizację.

Na co należy zwrócić uwagę, wybierając transport? Po pierwsze czas. Zależy czy chcemy gdzieś jechać tylko na weekend, czy na dwa tygodnie. Trochę trudno będzie na trzy dni jechać autokarem to Portugalii i z powrotem. Musimy wtedy pomyśleć o locie. Po drugie cena. Jeśli z dnia na dzień wymyślimy sobie wycieczkę do Indii, nie oczekujmy, że uda nam się tam dotrzeć szybko i tanio. No i po trzecie traumy. Jak wcześniej wspominałam, mama może podróżować tylko samochodem lub pociągiem. Jeśli boimy się latać, musimy to uwzględnić i wtedy do Włoch nie dostaniemy się w półtorej godziny tylko w czternaście plus ewentualny nocleg w połowie drogi, jeśli jechalibyśmy samochodem. Nie wspomnę już o tym, że nie wszędzie dostaniemy się tak, jakbyśmy sobie życzyli. Czasami musimy mieć przesiadki, musimy zmieniać rodzaj transportu. No i na koniec pytanie, jak chcemy zwiedzać to miejsce, gdzie jedziemy? Czy będziemy korzystać z pociągów, czy wynajmiemy auto. Nie wszędzie uda nam się dojechać np. autobusem. Zwiedzanie Toskanii może być trudne bez własnego auta, ale Paryż najlepiej przemierzać metrem lub pieszo (choć to nie lada wyzwanie).

My zazwyczaj latamy samolotem. Jest to dla nas szybkie i wygodne. Najczęściej wybieramy linie WizzAir lub Ryanair, ze względu na ich atrakcyjne ceny. Kiedyś poleciałam do Bolonii za 14 zł w obie strony! Jeśli zależy nam na konkretnej dacie, sprawdzamy jakie loty są najatrakcyjniejsze. Jeśli nie jest dla nas istotny konkretny termin, wyszukujemy tanie loty z tej strony. Jeśli nie mamy pomysłu, gdzie i kiedy lecieć, możemy skorzystać z różnych portali, które zbierają najlepsze oferty z całego świata np. Mleczne Podróże lub Fly4Free.

Gdzie spać? 

To zależy (znowu!). Nie da się jednak uniknąć pewnych pytań. Czy zależy nam na czymś tanim (hostel) czy drogim (apartament). Czy chcemy mieszkać blisko centrum, czy jest to nam obojętne. Czy potrzebujemy być blisko metra, stacji kolejowej? Czy chcemy mieszkać w hotelu, czy może wolimy namiot? Czy zależy nam na prywatności, czy nie przeszkadza nam mieszkanie u jakiejś rodziny? Czy chcemy mieć śniadanie, basen, siłownię, czy wystarczy zwykły pokój? To wszystko pozwoli nam określić, gdzie będziemy szukać.

Bo jeśli zależy nam na normalnych hotelach, to polecam stronę Booking.com. My z niej korzystamy i jeszcze się nie zawiedliśmy. Można tam zaznaczyć, od jakiej do jakiej kwoty chcemy nocleg, czy blisko centrum, czy z parkingiem.

Jeśli natomiast chcemy trochę zaszaleć i spać w starym szkockim zamku, uroczych Trullo lub domku na drzewie w Argentynie, możemy poszukać noclegów na Airbnb. My korzystaliśmy z ich oferty, będąc w Paryżu i byliśmy bardzo zadowoleni. Nie potrzebowaliśmy śniadań, bo wychodziliśmy na nie do pobliskich kawiarni. Wynajęliśmy sobie małe mieszkanko na Montmartre, które było w pełni umeblowane i wyposażone, przez co można było sobie coś ugotować, uprać. Dla mnie idealne rozwiązanie.

Gdzie jeść?

To już zależy od każdego z nas. Jedni chcą jeść tylko w drogich restauracjach, inni wolą zaoszczędzić i wożą swoje jedzenie lub gotują sobie sami z lokalnych produktów. Zależy to od możliwości, budżetu i naszych upodobań. My zazwyczaj wybieramy knajpki, które wcześniej sprawdziliśmy. Zazwyczaj staramy się, żeby nie były w miejscach turystycznych, a raczej na obrzeżach gdzie je lokalna społeczność. Dodatkowo jak jesteśmy we Włoszech czy Francji lubimy sobie kupić sery, bagietkę, owoce i wino i usiąść w jakimś parku na trawce. To są dla mnie najlepsze wspomnienia. Poza tym lubimy też uliczne jedzenie, pizza na kawałki, croque monsieur, frytki belgijskie. Chodzi o to, żeby poczuć klimat danego miejsca.

O czym pamiętać?

Ubezpieczenie – to jest coś, o czym zdecydowanie trzeba pamiętać. Oby się nie przydało, ale jednak warto je kupić. Zazwyczaj są to niewielkie kwoty, ale zapewniają nam opiekę medyczną, dentystę, ubezpieczenie bagażu.

Szczepionki – tak jak pisałam wcześniej, jeśli lecimy do egzotycznych krajów, trzeba znacznie wcześniej sprawdzić jakie szczepienia obowiązują w danym kraju. Niektóre szczepionki podaje się seriami i trzeba je zacząć np. pół roku przed wyjazdem. A jak wiadomo, lepiej zapobiegać niż leczyć. Tutaj macie fajną stronę, na której podane są potrzebne informacje.

Waluta – warto mieć przy sobie chociaż trochę lokalnej waluty na dobry początek. Przyda się na taksówkę, picie, przekąskę, bilet. Później możemy płacić kartą lub wybrać z bankomatu. Dobrze jest też sprawdzić kursy i zobaczyć, jak będzie dla nas najkorzystniej. Niektóre banki przy wypłatach za granicą pobierają duże prowizje, które zwyczajnie mogą się nie opłacać.

Mapy – można kupić na miejscu, można też korzystać z tych w telefonie, chociaż trzeba pamiętać, że pochłaniają nasz internet i może się okazać, że sporo zostanie nam doliczone do rachunku. My wolimy sobie kupić lub wydrukować wcześniej, bo jeszcze w domu zaznaczamy sobie nasz nocleg, restauracje, muzea, dzięki czemu łatwiej jest nam się później odnaleźć w obcym mieście. Przydatny jest też przewodnik, który trochę nam o kraju opowie. W nich też są często zamieszczone mapy oraz przydatne informacje tj. telefony do ambasad, noclegi, atrakcje, restauracje. Ja też lubię sobie wziąć w podróż książkę, która ma fabułę osadzoną w kraju, do którego jadę. Wtedy jeszcze bardziej czuję jej klimat.

Adresy/telefony – rzecz konieczna. Trzeba sobie spisać numer do naszego hotelu, ale też do kilku pobliskich. Nam się kiedyś zdarzyło, że przyjechaliśmy do hotelu, a on był zamknięty. Nie dało się do nikogo dodzwonić. Byliśmy zmuszeni szukać czegoś na własną rękę w ostatniej chwili. Teraz się zabezpieczamy, na ten wypadek. Dobrze jest też spisać sobie numery na taksówkę. Pamiętajcie też, żeby komuś bliskiemu przekazać, gdzie będziemy. Podać numer do hotelu. Gdyby się wydarzyło coś złego, będą widzieli, jak zacząć nas szukać.

Wynajem auta – jeśli chcemy jakiś kraj przemierzać autem, warto znacznie wcześniej je znaleźć i zarezerwować. Wtedy będzie już na nas czekało na lotnisku, co oszczędzi nam czasu i nerwów. No i pozwoli wybrać takie, jakie chcemy, bo co jeśli zostanie do wyboru tylko Ferrari za 1000 euro za dobę? 🙂

Może się Wam wydawać, że to strasznie dużo załatwień, ale jeśli raz spróbujecie, to zobaczycie, że nie taki diabeł straszny. My nigdy nie podróżowaliśmy z biurem podróży, bo za bardzo cenimy sobie swoją niezależność. Nie lubimy jeździć na jakieś organizowane wycieczki i być podporządkowani jakiemuś planowi. To my decydujemy, co i kiedy chcemy zwiedzać, kiedy chcemy zjeść. Cenimy sobie swoją prywatność, więc unikamy też olbrzymich hoteli z basenem i drinkami w cenie. Ale to tylko nasz kaprys. To my tak lubimy. Jeśli komuś to nie przeszkadza oraz nie chce mu się zajmować wszystkimi rezerwacjami, niech podróżuje tak, jak mu wygodniej. Ja mojego sposobu nie zamieniłabym na żaden inny.

mm
Napisane przez Justi
Psychoterapeutka, po uszy zakochana w kotach. Miłośniczka filmów, makaronów i ładnych rzeczy. Kreatywna i dobrze zorganizowana.

    4 komentarze

  1. YellowCat 4 lutego 2017 at 22:54 Odpowiedz

    Mam plan dla Twojej Mamy – nie ma rzeczy niemożliwych – Europa ma połączenie lądowe z Afryką i Azją, chociażby koleją transsyberyjską. A jak już dojedzie na Syberię to Alaska jest rzut kamieniem. W ten sposób może zaliczyć jeszcze dwie Ameryki, a kto wie, może taktyką żabich skoków pomiędzy wysepkami uda się Wam wyciągnąć ją do Australii? 🙂

    a tak na poważnie fajny artykuł, systematyzuje ważne informacje na temat podróżowania.

    • mm
      Justi 4 lutego 2017 at 23:08 Odpowiedz

      Brzmi jak plan! Przekażę mamie 😀

  2. Ania (W Różne Strony) 6 lutego 2017 at 19:34 Odpowiedz

    Pomocny tekst dla osób, które chcą zacząć podróżować 🙂

    • mm
      Justi 10 lutego 2017 at 13:17 Odpowiedz

      Właśnie taki miał być 🙂

Skomentuj