Każdy z nas chciałby lepiej żyć. Dlatego tak dużą popularnością cieszą się amerykańskie podręczniki, które uczą nas, jak być bardziej szczęśliwym, jak zaoszczędzić pieniądze lub jak lepiej gospodarować swoim czasem. Zazwyczaj nie jest to nic, czego byśmy nie wiedzieli. Jednak jest coś w tym, że jak przeczytamy taką książkę, to chce się żyć! 

Jestem wielką fanką takich podręczników. Często przeczesuję internet w poszukiwaniu jakiś fajnych pomysłów na lepszą organizację czasu. Staram się kreatywnie mierzyć z codziennością, co bardzo uprzyjemnia mi czas. W dzisiejszym poście chciałbym się z Wami podzielić tym, co zamierzam w Nowym Roku wcielić w życie. Mam nadzieję, że dzięki tym małym rzeczom będę miała piękny rok.

1. Bullet Journal

Bullet Journal (bujo) odkryłam w ubiegłym roku i bezgranicznie (z wzajemnością) się w nim zakochałam. Cóż to takiego jest? Hmm, trudno stwierdzić, ponieważ z Bullet Journal jest jak z hipsterem, jeśli zechcesz go dookreślić, to już przestaje nim być. A tak na poważnie jest to narzędzie do organizacji naszego czasu. Całą ideę wymyślił Ryder Carroll, chociaż pewnie niektórzy z Was coś podobnego mogli prowadzić, zupełnie nieświadomie. W pustym notesie sami rozrysowujemy plan roczny, miesięczny, dzienny plus rozpiskę książek, filmów, planów – co tylko chcemy. Dla mnie jest to perfekcyjne, od lat szukałam idealnego kalendarza. Zawsze mi coś nie odpowiadało. A to za mało miejsca, a to za dużo. Teraz sama rozporządzam przestrzenią i bardzo mi to pasuje. Nie wspomnę o tym, że mogę się „artystycznie” wyżyć i niczym uczeń podstawówki z wypiekami na twarzy cieszę się z narysowanego pingwina czy też Mikołaja 😀

Czego zatem potrzebujemy, żeby rozpocząć przygodę z bujo? Notesu i długopisu. Na dobry początek warto kupić zwykły zeszyt i zobaczyć, czy taki system przypadnie nam do gustu. Jeśli natomiast jesteśmy pewni, że jest to strzał w dziesiątkę, to radzę Wam przeciąć swoją kartę płatniczą, zablokować konto bankowe i przekazać portfel partnerowi. Na początku nic nie zwiastuje tragedii, myślisz sobie – kupię notes, długopis, kilka kolorowych pisaków i wystarczy. I wielu osobom wystarcza. Ale jeśli jakiś diabeł czy inny czort podkusi Was i dopiszecie się do grupy na Facebooku – Bullet Journal Polska, to zobaczycie, że jednak Wasza kolekcja jest bardzo uboga i koniecznie musicie mieć jeszcze taśmy washi, naklejki, karteczki wszelakiej maści, fikuśne spinacze do papieru, stempelki (o Matko! zapomniałabym o stempelkach! ), kredki (dużo kredek, bo te 24 kolory to jakiś żart, nic się tym nie narysuje) itd. No i nie można zapomnieć o KRÓLU, czyli notesie. Powstało już o nim wiele tekstów. Dlaczego jest aż tak ważny? I jakie kryteria musi spełniać, żeby być idealny? Otóż idealny notes powinien być w kropki, to wymóg wręcz konieczny. Kropki nie są tak nachalne jak kratka, a znacznie ułatwiają pisanie i rysowanie. Oczywiście najwięksi hardkorzy prowadzą bujo w gładkim notesie. Szacun, ale to nie na moje nerwy 😀 Oprócz kropek ważna jest ilość stron, gumka do zamykania, kieszonka z tyłu i grubość kartek. Grubość jest tak ważna jak kropki (wiem, dziwnie to brzmi). Jeśli chcemy w naszym bujo malować akwarelami, pisać piórem lub stemplować zalecam kupić notes z kartkami o grubości powyżej 100g. Chociaż św. Graal bulletjournalingu to notes Leuchtturm 1917 (jak to wymówić?), który ma 80g. Jeśli chcecie zapoznać się ze świetnie zrobionym porównaniem notesów do bujo, to zajrzyjcie na stronę Diana Art. Diana bezwględnie rozprawiła się z różnymi notesami, nie szczędząc ich ani trochę. W efekcie mamy świetne podsumowanie. Wygrał Notatnik eksperymentalny, który zamierzam kupić na przyszłe bujo.

Ja aktualnie używam Leuchtturm w kropki. Mam w nim rozkład roczny, miesięczny i dzienny, a oprócz tego tzw. kolekcje. Dodatkowo prowadzę miesiąc w obrazkach, rubrykę dziękuję za… (gdzie codziennie za coś dziękuję), habit tracker, plany na posty na blogu, wishlist, a teraz wzięłam udział w wyzwaniu #kreatywnebujo. Zajrzyjcie na stronę Bullet Journall Polska a znajdziecie tam mnóstwo inspiracji i porad, jak zacząć.

I pewnie czytając to myślicie sobie, że jestem wariatką, która nie ma co robić, tylko rysuje czapki w zeszycie i jeszcze się tym chwali. A ja Wam powiem – spróbujcie, a przekonacie się, o czym mówię 😀

New Tan 100%

New Tan 100%

New Tan 100%

New Tan 100%

New Tan 100%

 

2. Project Life

Jest to nic innego jak sposób na dokumentowanie wspomnień za pomocą zdjęć. Oczywiście podobnie jak w poprzednim przypadku, nie unikniecie wydatków, ale radość z otrzymanego efektu jest bezcenna. Czym to się różni od „zwykłego” albumu? Oprócz zdjęć wkładamy do niego karteczki z opisem tego, co się działo w momencie zrobienia tego zdjęcia lub ogólnie tego dnia. Dzięki temu mamy pamiętnik i album w jednym. Ważna jest systematyczność. Możemy oczywiście zrobić sobie album tematyczny, np. ze ślubu lub z wakacji, ale fajnie jest zrobić taki, który uwieczni naszą codzienność, która wcale nie musi być taka nudna. Niektórzy (tak jak ja) robią zdjęcia niemalże codziennie (moje w 90% są zdominowane przez koty), inni zaś fotografują tylko ważne chwile, wyjazdy, święta. Wybór należy do Was. Ważne jest, żeby starać się wywoływać swoje zdjęcia. Często robimy mnóstwo zdjęć które leżą i kurzą się w zwojach komputerowych czy też  w cyberprzestrzeni i nie zawsze chce nam się do nich sięgać. Za sprawą tego albumu uda Wam się zmobilizować. Zobaczycie.

Co jest potrzebne, żeby zacząć? Album, koszulki, karty do journalingu i oczywiście zdjęcia. Jest wiele stron na których możecie znaleźć gotowe zestawy kart. Jeśli jednak wolicie na tym zaoszczędzić, spokojnie możecie sobie takie karty wydrukować. Mnóstwo stron ma darmowe szablony. Ogranicza Was tylko Wasza wyobraźnia.

Jeśli chodzi o zdjęcia, to ja pod choinkę dostałam Polaroida i cieszę się jak dziecko, bo będę mogła na bieżąco uzupełniać mój album. Nie zrezygnuję jednak z wywoływania. Zwłaszcza, że odkryłam projektogram.pl. Wspaniała strona. Możecie wydrukować sobie zdjęcia z Instagrama, Facebooka, czy też z komputera. Macie różne wielkości, i kolory ramek. Ja wybrałam mix. Poza tym, są odporne na wodę i inne uszkodzenia. I przychodzą pięknie zapakowane. Można też wydrukować sobie zdjęcia na poduszce, plakacie czy ramce. Dla mnie cudo. Aha i najważniejsze – zdjęcia są naprawdę super jakości!

3. One Little Word

Czyli jedno słowo. Zamiast spisywać listę postanowień noworocznych, których wykonanie często jest wręcz nierealne (nie wiem co ja sobie myślałam pisząc w poprzednim roku – schudnąć), zapisujemy sobie jedno słowo. Musi to być słowo, które będzie Wam pasowało do różnych dziedzin Waszego życia. Postarajcie się o nim myśleć i wdrażać je na każdym kroku.

Moim słowem na ten rok jest ROZWÓJ. Przedstawiłam je sobie w formie graficznej, mam też w bujo i jeszcze umieszczę na Vision Boardzie. Chodzi o to, żeby tym słowem się otaczać. Możemy ustawić sobie taką tapetę w telefonie, kupić sobie kubek z takim napisem lub wydrukowane, powiesić na ścianie. Ważne, żeby z nami było przez ten rok.

Może to dla Was brzmieć jak jakieś szamaństwo, ale uwierzcie mi, moc naszych myśli jest ogromna!

4. Miracle Morning

To jest cudowna sprawa, ale jeszcze się jej uczę. Kto z nas nie chciałby w końcu normalnie po ludzku zacząć dnia, a nie tłuc młotkiem budzik, przestawiać drzemkę co 15 minut, parzyć się gorącą kawą, a potem malować się w samochodzie? Czy nie wolelibyście wstać wcześniej, poczytać książkę, pomedytować czyli poświęcić cały poranek tylko dla siebie? Jeśli tak, to koniecznie zapoznajcie się z książką Hala Elroda “The Miracle Morning”. Wszystko kryje się za tym skrótem: Life S.A.V.E.R.S. 

S – Silence – np. medytacja lub modlitwa,

A – Affirmation – powiedz/napisz jak jesteś zdeterminowany aby osiągnąć to, co chcesz,

V – Visualisation – wyobraź sobie coś co Ci się udało i jak do tego doszedłeś,

E – Exercise – ćwiczenia fizyczne, może to być rozciąganie, przysiady lub bieganie jeśli masz czas,

R – Read – przeczytaj coś, nie otwieraj od razu komputera, niech to będzie książka lub gazeta,

S – Scribe – spróbuj prowadzić dziennik, mogą to być krótkie wpisy.

Pewnie sobie myślicie, że jeśli mielibyście to wszystko robić to musicie wstawać 3 godziny wcześniej i w mrokach nocy bazgrać coś przy świecy. Nieprawda. Nawet jeśli poświęcicie na to 6 minut, czyli po minucie na każde zagadnienie, to i tak będzie sukces. Próbowaliście kiedyś przez minutę robić przysiady? Ja myślałam, że robię je już z godzinę 🙂

I może Wam się wydać dziwne, że mając do wyboru pół godziny więcej snu a jogę, ktoś wybiera jogę, ale jeśli dacie sobie szansę i spróbujecie, zobaczycie jak ważne jest dla nas DOBRZE zacząć dzień.

5. Vision Board

David Copperfield za sprawą czarów sprawiał, że znikały budynki, ja za sprawą czarów sprawiam, że rzeczy się materializują. Te czary to Vision Board. Najprościej rzecz ujmując jest to nasza kreatywna mapa marzeń. Bierzemy kartkę, długopis, nożyczki, gazety, klej i puszczamy wodze wyobraźni. Poszukajmy w internecie jakichś obrazków, które możemy wydrukować. Zastanówmy się nad hasłami. Wszystko ma być związane z tym, co jest dla nas ważne, na co chcemy zwrócić uwagę, o czym nie zapomnieć i co chcemy zrealizować. Czyli cali my. Dla niektórych jest to infantylne podejście do życia, ale zamiast siedzieć i marudzić, że mi się nudzi lub że nie wiem, co z życiem począć, wolę sobie taką tablicę wykleić. Wieszamy ją w widocznym miejscu i codziennie pamiętamy o tym, co nas określa. Jak dla mnie fajna sprawa. Za jakiś czas pokażę Wam moją wyklejankę.

6. 1 sekunda

I na koniec mój ulubieniec, w który wkręciłam się bardzo. Otóż jest to aplikacja, którą ściągamy na telefon. Nazywa się 1 Second Everyday. Dzięki tej aplikacji, możemy codziennie nagrywać jednosekundowe filmiki, które później program łączy w jeden film. Możemy zgrać na komputer i dodać muzykę. Dlaczego to takie fajne? Bo zdjęcia nie oddadzą tego, co video. Ja zaczęłam od 1 stycznia i zamierzam nagrywać przez cały rok. Wyjdzie z tego ok 6 minutowy filmik. Już się nie mogę doczekać efektów. Świetna pamiątka! To także dobry pomysł na wycieczkę. Możemy nagrywać codziennie filmiki i później mamy piękne wspomnienia z wakacji. A uwierzcie mi, nagranie sekundowego filmiku codziennie, to żaden wysiłek.

To są moje sposoby, aby ten rok był dobry i piękny. Jeśli uda mi się Was w jakiś pomysł wkręcić, będę przeszczęśliwa. Dajcie znać w kometarzach, czy coś Wam przypadło do gustu oraz dzielcie się swoimi pomysłami na kreatywną codzienność. Chętnie coś podpatrzę 😀

mm
Napisane przez Justi
Psychoterapeutka, po uszy zakochana w kotach. Miłośniczka filmów, makaronów i ładnych rzeczy. Kreatywna i dobrze zorganizowana.

    46 komentarzy

  1. BoBo 5 stycznia 2017 at 17:11 Odpowiedz

    śliczne zdjęcia! Słyszałam już o bujo i chyba sama skorzystam z tego pomysłu!

    • mm
      Justi 5 stycznia 2017 at 17:19 Odpowiedz

      Dziękuję, a do bujo zachęcam, świetna zabawa!

  2. Anna 6 stycznia 2017 at 01:17 Odpowiedz

    zainspirowałaś mnie tym miesiącem w obrazkach w bujo… ja też dopiero zaczynam, grudzien był moim pierwszym miesiącem, ale już widzę jak mnie wciąga 🙂 wcześniej szukałam sobie idealnego planera, teraz stwierdziłam, że jedyne co potrzebuję to porządnego zeszytu, a resztę stworzę sobie sama… w każdym bądź razie właśnie dodałam kolejne dwie strony do swojego bujo, właśnie miesiąc w obrazkach oraz miesiąc w zdjęciach 🙂

    • mm
      Justi 6 stycznia 2017 at 02:30 Odpowiedz

      Cieszę się, że Ciebie zainspirowałam 😀 Jeśli masz coś ciekawego u siebie lub planujesz wprowadzić, daj znać 🙂 też się chętnie zainspiruję 🙂

  3. Piotr 6 stycznia 2017 at 14:51 Odpowiedz

    Jako że nie gonię za modą, od bujo wolę staropolskie sylwy, które były bardziej literackie. Ale sama idea jest bardzo przyjemna. Fajnie, że powoli nudzą nas wymyślne gadżety oraz zabawki i wracamy do podstaw – w tym przypadku odkryta na nowo kartka i długopis.
    Pozdrawiam i zapraszam do nas:)

    • mm
      Justi 6 stycznia 2017 at 16:16 Odpowiedz

      To prawda, najprostsze rzeczy są najcenniejsze!

  4. Joanna 6 stycznia 2017 at 15:00 Odpowiedz

    Najbardziej chyba podoba mi się pomysł z aplikacją 🙂 Przy minimalnym wysiłku można stworzyć coś naprawdę wyjątkowego i niesamowitego. Chyba spróbuję 😀

    • mm
      Justi 6 stycznia 2017 at 16:15 Odpowiedz

      To prawda, ja też się nią zachwyciłam. Fajny będzie efekt 🙂

  5. Renata 6 stycznia 2017 at 15:03 Odpowiedz

    Bardzo fajne i nowatorskie pomysły na nowy rok. Bujo wpadł mi w oko:)

    • mm
      Justi 6 stycznia 2017 at 16:15 Odpowiedz

      Polecam 🙂

  6. Lady Szpilka 6 stycznia 2017 at 15:47 Odpowiedz

    Ciekawe pomysły na „układanie dni” ja tylko posty tak planuję, tzn rysuję to co chcę by powstało 😀 Jakoś mi tak czasu na wszystko brakuje!
    Jeśli chodzi o polaroid to świetna sprawa. Zamierzam z Narzeczonym kupić na nasze wesele, by goście wklejali do księgi gości swoje zdjęcia 🙂 Później będę mogła go wykorzystać tak jak Ty 🙂

    • mm
      Justi 6 stycznia 2017 at 16:19 Odpowiedz

      Cudowny pomysł! Pochwal się efektami 🙂

  7. witch 6 stycznia 2017 at 19:29 Odpowiedz

    Bullet journal to coś dla mnie! Dokładnie czegoś takiego mi brakowało 🙂 Super wpis, można się wykazać kreatywnie w różny sposób 😉

    • mm
      Justi 6 stycznia 2017 at 19:55 Odpowiedz

      To prawda! Kreatywność to drugie po rozwoju słowo na ten rok 🙂

  8. Alicja - o chłopcu i 6 stycznia 2017 at 21:00 Odpowiedz

    Ale super ! Jestem 100 lat za murzynami, bo w ogóle o tym nie słyszałam 😉 a do tego jestem Mamą, wiec z czasem ciężko … ale punkt 1. mnie kręci 🙂 zaraz wysyłam linka siostrze

    • mm
      Justi 6 stycznia 2017 at 23:20 Odpowiedz

      Mam nadzieję, że Bullet Journal przypadnie Wam do gustu, to świetna sprawa, a z tego co wiem, mamy też za tym rozwiązaniem przepadają 🙂

  9. Patrycja 8 stycznia 2017 at 14:59 Odpowiedz

    Świetne pomysły. Uwielbiam planować i robić zdjęcia, więc to coś dla mnie 🙂

    • mm
      Justi 8 stycznia 2017 at 15:12 Odpowiedz

      Polecam 🙂

  10. Zielona Karuzela 8 stycznia 2017 at 15:20 Odpowiedz

    Wow – rewelacja! Trafia do mnie zwłaszcza idea Bullet Journall i Projekt life. Super pomysły! Chyba się za nie zabiorę 🙂

    • mm
      Justi 8 stycznia 2017 at 15:30 Odpowiedz

      Będzie mi bardzo miło, jeśli coś Cię zainspiruje 🙂 daj znać, czy Ci się udało 🙂

  11. Alicja 8 stycznia 2017 at 15:20 Odpowiedz

    Łohoo! Sporo tego 😀

    • mm
      Justi 8 stycznia 2017 at 15:29 Odpowiedz

      Trochę się nazbierało 🙂

  12. Anna - Szkolne inspiracje 8 stycznia 2017 at 15:49 Odpowiedz

    Wspaniałe planowanie. Piękne kolorowe notatki! Widać cechy typowego wzrokowca. 🙂

    • mm
      Justi 8 stycznia 2017 at 15:50 Odpowiedz

      😀 Dziękuję 🙂 moje notatki na studiach wyglądały podobnie 🙂

  13. Rafał 8 stycznia 2017 at 18:55 Odpowiedz

    Pomysł z aplikacją super i reszta też 😀

    • mm
      Justi 8 stycznia 2017 at 22:14 Odpowiedz

      Dzięki! 🙂

  14. Stacja Książka 8 stycznia 2017 at 22:30 Odpowiedz

    Zainspirowałaś mnie do działania w nowym roku. Szczególnie podoba mi się pomysł na Bullet Journal. Biorę się za rozpisywanie zadań miesięcznych 🙂

    • mm
      Justi 9 stycznia 2017 at 00:43 Odpowiedz

      Cieszę się! Polecam grupę na facebooku Bullet Journal Polska. Masę inspiracji 🙂

  15. Justyna | Mama Wie Wszystko 8 stycznia 2017 at 23:18 Odpowiedz

    Super, zainspirowałaś mnie tym notatnikiem 🙂

    • mm
      Justi 9 stycznia 2017 at 00:45 Odpowiedz

      To super! to świetna sprawa. Właśnie rozpisałam następny tydzień. Bardzo ułatwia życie 🙂

  16. NiePerfekcyjna 9 stycznia 2017 at 18:39 Odpowiedz

    Piękne inspiracje i podsumowanie, tego co najlepsze 😉 Wszystko znam, stosuję i uwielbiam, z jednym ale… nie czuję projekt life 😀 Pozdrowienia

    • mm
      Justi 10 stycznia 2017 at 13:12 Odpowiedz

      Dziękuję 🙂 oczywiści nic na siłę, to ma być przyjemność. Ja Projeck Life trochę wykorzystuję po swojemu, dlatego bardzo go polubiłam 🙂

  17. Adrian 9 stycznia 2017 at 22:58 Odpowiedz

    Takich pomysłów jeszcze nie widzialem, jestem zainspirowany Dziękuje Ci 🙂

    • mm
      Justi 10 stycznia 2017 at 13:12 Odpowiedz

      Proszę 🙂

  18. Baba Jedna 10 stycznia 2017 at 13:31 Odpowiedz

    Bullet Journal – Myślałam, że cierpię na infantylizm wtórny i tylko mój kalendarz tak wygląda, a tu się okazuje, że i nawet trend taki…

    P.S. Jak zobaczyłam Twoją „notkę o sobie”, to pomyślałam, że mogłabym ją śmiało skopiować, gdyby nie te dwa ostatnie wyrazy 😉

    • mm
      Justi 10 stycznia 2017 at 14:10 Odpowiedz

      Fajny trend 🙂 A co do notki, to super że mam bratnią duszę 🙂

  19. Karolina Kary B. 11 stycznia 2017 at 19:32 Odpowiedz

    Nie widziałam tego wpisu. Nie widziałam tego wpisu. Nie widziałam tego wpisu. NIE WIDZIAŁAM TEGO WPISU!!!

    Co Ty mi zrobiłaś… idę przeglądać notesy do Bujo 🙂

    • mm
      Justi 11 stycznia 2017 at 21:11 Odpowiedz

      Przepraszam, ale ja przeszłam to samo i musiałam się zemścić 😃

  20. Agnieszka 📚 11 stycznia 2017 at 21:25 Odpowiedz

    Świetny wpis! Chciałam zrobić sobie pamiątkę z 5 lat studiów – może forma Project Life to byłoby to? Będę musiała się zastanowić.
    Aplikacja 1 Second brzmi fajnie – chyba spróbuję 🙂

    • mm
      Justi 11 stycznia 2017 at 23:20 Odpowiedz

      Pewnie, to świetny pomysł! Zobaczysz że zechcesz robić kolejne 😄

      • Agnieszka 📚 12 stycznia 2017 at 01:43 Odpowiedz

        Project Life’y czy filmiki? 😀

        • mm
          Justi 12 stycznia 2017 at 14:11 Odpowiedz

          Bardzo trudne pytanie. Zależy ile czasu chcesz na to poświęcić i ile funduszy 🙂 Filmiki są stosunkowo tanie, bo musisz jednynie kupić aplikację (ok. 4 euro), no i na co dzień zajmuje to mniej czasu. Nagranie sekundowego filmiku to chwila. Z Project Life jest więcej zamieszania. Trzeba kupić segregator, koszulki i trzeba wywoływać zdjęcia. Karty do journalingu można za darmo pobrać internetu i drukować. Poza tym trzeba go w miarę regularnie uzupełniać. W przypadku pierwszego jak i drugiego końcowy efekt jest świetny i zostaje na długo. Ech… nie wiem co lepsze 🙂 ja kocham i robię oba 🙂

  21. Anna 11 stycznia 2017 at 23:11 Odpowiedz

    Sama nie „bużuję”, ale wkręciłam w temat siostrę 🙂 1 sekundowe filmiki nagrywałam w zeszłym roku, a rozwój to też moje OLW na ten rok 😉

    • mm
      Justi 11 stycznia 2017 at 23:21 Odpowiedz

      Tyle wspólnego 😄 Bujo nie każdemu przypada do gustu. Jedno sekundowe filmiki to mój hit 😄

  22. paulina 24 stycznia 2017 at 19:55 Odpowiedz

    Każdy z pomysłów jest bardzo fajny:) Zaczęłam się bawić w bullet journall, jednak tak bardziej praktycznie, raczej go nie ozdabiam, ale kto wie, może przyjdzie z czasem:) Zastanawia mnie Project lLife, jednak chyba mam na to za mało czasu.

    • mm
      Justi 25 stycznia 2017 at 12:05 Odpowiedz

      Bullet Journall ma być przede wszystkim praktyczny, ozdabianie jest tylko dodatkiem. Widziałam mnóstwo pięknych bujo bez użycia kolorów, taśm czy naklejek. Co do Project Life to nie musisz poświęcać na to dużo czasu. Chodzi o to, żeby powrócić do idei drukowania zdjęć a nie trzymania ich w komputerze. Forma może być dowolna.

Skomentuj