Życie bywa bezlitosne. Wiedziesz je sobie spokojnie i beztrosko jeżdżąc do pracy czy na uczelnię, wychodząc do kina, ze znajomymi, jedząc chipsy, pałaszując burgery, popijając piwo, aż w końcu nadchodzi ten dzień. Zjawia się nieubłaganie w życiu każdego faceta i nie ma od tego wyjątków. Na początku nic nie zdradza katastrofy. Starasz się to bagatelizować. Po prostu mniej korzystasz z komunikacji publicznej, częściej wychodzisz z psem, ale po paru miesiącach oszukiwania samego siebie, jesteś już pewien, że wszystkie próby są skazane na porażkę. Atakuje z początku najbardziej narażone miejsca, a później rozprzestrzenia się na całe ciało. Lipidum populus. Tłuszcz zwyczajny. 

Tkanka po tkance zaraża zdrowy organizm i zamienia zdrowego mężczyznę w z trudnością poruszającego się niedołęgę, który sapie po wejściu do wysokopodłogowego autobusu. Pierwszym (niegroźnym jeszcze) symptomem jest brzuch piwny. Później przychodzi otłuszczenie całego ciała łącznie z karkiem i uszami. Grupą szczególnego ryzyka są jegomoście, których wiek zmienił cyfrę dziesiątek z 2 na 3. Jeżeli oprócz tego w ich domu naprzemiennie ciepłe są: brelok od samochodowych kluczy i wygniecenie w kanapie to wyrok jest wręczy oczywisty…

Sam poczułem to niedawno na własnej skórze. Nigdy nie wyglądałem jak trzysta pierwszy Spartanin a inkasent nie szukałby przy moim podbrzuszu licznika do spisania. Na skali Adam Małysz – Hardkorowy Koksu plasuje się mniej więcej w połowie drogi. Do Małysza. Nie, no żartuję. Chucherkiem strasznym nie jestem. Nigdy specjalnie mi to nie przeszkadzało. Justi co prawda lubi pieczywo, ale już gości z bochnami zamiast łap raczej nie. Kiedy jednak zaistniało ryzyko, że upodobnię się do Arnolda Schwarzeneggera (i to z filmu „Junior“), Justi powiedziała nie. Nic nie dały krzyki i protesty. Było bieganie (później zarzucone, bo łydki niebezpiecznie się powiększyły) i kilka karnetów na siłownię (totalny niewypał). Największym wrogiem w mojej walce z bebsem było lenistwo wymyślające codziennie setki powodów w postaci braku czasu na tak duże przedsięwzięcie, czy złej pogody. W końcu zrozumiałem, że muszę wykończyć bestię w czterech ścianach własnego domu. A z racji, że nie jest on zbyt przestronny, musiałem metodą prób i błędów wybrać te najlepsze. Najbardziej kompaktowe i najbardziej efektywne sprzęty do ćwiczeń w domu. Dają maksimum korzyści zajmując minimum miejsca Moja „parszywa“, żelazna siódemka. Pozwólcie, że Wam je przedstawię:

1. Ciężarki

Bez tego nawet nie próbuj udawać, że zależy Ci na dobrej sylwetce. Kup sobie popcorn, zamień kran na dozownik z colą , ostatkiem sił załóż fanpage na facebooku i licz po cichu, że może zwrócisz na siebie uwagę reporterów „Uwagi“ lub scenarzystów drugiej części „Titanica“. A tak na poważnie – ciężarki to podstawa. Ja mam takie z regulowanym obciążeniem w zakresie od 2 do 15 kg. I wiecie co? Absolutnie wystarcza.

2. Ściskacze

Prawdziwego mężczyznę podobno poznać po uścisku. Żadna nobliwa dama ani partner w biznesie nie chcą, żeby przy powitaniu podawać im zwiędłego śledzia. Żelazny uścisk pokaże każdemu, że masz kontrolę nad swoim życiem, a umięśnione ramiona tylko utwierdzą go w tym przekonaniu. Uwielbiam chodzić z nimi po domu i łączyć ściskanie z jakąś inną czynnością, chociażby powtarzaniem słówek z obcego języka albo słuchaniem audiobooka. Nieźle odpręża, więc polecam, bo kto z nas nie jest czasem zestresowany.

3. Twister

Kręcenie tyłkiem na prawo i na lewo, może wydawać się mało męskie, ale brzuch na którym można grać w kółko i krzyżyk już zdecydowanie ocieka testosteronem… Cóż, coś za coś. Nic lepiej nie wyrzeźbi brzucha niż bite trzydzieści minut zasuwania z podkurczonymi nogami. Lepsze niż bieganie, bo nie ma wymówek. Nie ma, że pada, nie ma że boli, nie ma że jest ciemno… Dajesz, młody! Na początku dało mi nieźle w kość, a dokładnie w kręgosłup. Justi chciała wyzwać egzorcystę, takiego z Omena, bo wyrzucałem się przekleństwa w trzynastu znanych i sześciu nieznanych mi językach. Miałem ochotę zakończyć żywot tego przedmiotu na ścianie, ale wytrzymałem. Było warto.

4. Roller

Diabelski młyn w pigułce. Kolejny sprzęt, który sponiewiera Twój brzuch, ale efekt szybko przerośnie oczekiwania. Już po kilku dniach zauważyłem wyraźną zmianę na lepsze, chociaż pierwszego dnia brzuch pękał mi, jakbym był cholernym Smokiem Wawelskim, a niewinne kółko z dwoma uchwytami jakąś szyderczą plastikową wersją Szewczyka Dratewki. Tylko dla prawdziwych hardkorów.

5. Expander

Kompan każdego prawdziwego faceta. Co ciekawe, badania potwierdziły, że większość kobiet intuicyjnie uważa go za jakiś gadżet seksualny i nabierają podejrzeń, kiedy chcesz zamknąć się z tym przedmiotem o złowieszczej nazwie sam na sam w pokoju. Na spokojnie wytłumacz partnerce, o co tak naprawdę chodzi i ściągając koszulkę, pokaż jak expander niczym wymagający porucznik szorstko musztruje każdy mięsień w górnej partii ciała.

6. Mata

Bez maty niczego nie osiągniesz. Jest w Twoim wyposażeniu ważniejsza niż manierka dla rekruta, kilof dla górnika czy zniżka do punktu ksero dla studenta. Dzięki macie nie zniszczysz sobie kręgosłupa, wykonując różne ćwiczenia na brzuch i wiele innych partii ciała. Moja jest już styrana, jak karimata podtatusiałego harcerza, ale nie zamierzam jej wyrzucić. Każda rysa, każde pęknięcie, każde wygniecenie to żywa pamiątka wszystkich bitew, które rozegrałem na niej podczas wojny o piękne ciało. Niestety konflikt nierozstrzygnięty do dziś, bo przeciwnikowi z odsieczą przybywały czasem chipsy. ☺

7. Skakanka

Stary dobry Rocky doskonale wie, o czym mówił. Chcesz mieć brzuch, od którego będą odbijały się orzechy kokosowe i łapska, którymi będziesz mógł je rozbijać jednym ciosem? Zainwestuj w te dwa zabójcze drewienka połączone cienkim sznurkiem. Efekt murowany. Ja zawsze po przerwie wypluwam płuca na drugą stronę, ale wystarczy tydzień regularnego wysiłku i tłuszcz w pasie redukuje się do minimalnej warstewki…

I wiecie co Wam powiem? Gdybym był Ślązkiem napisałbych Wam, że w rzyć możecie sobie wsadzić sobie atlasy, czy drogie sprzęty zajmujące pół pokoju. Klucz tkwi w dwóch rzeczach: PROSTOCIE i SYSTEMATYCZNOŚCI. Wtedy można osiągnąć wszystko. Warto też czasem wynagrodzić sobie wysiłek, ale nie zastrzykiem kalorii w postaci batonów, żarcia z maka czy alkoholu. Tylko zmarnujesz efekt, nad którym ciężko pracowałeś. Po prostu ZRÓB SOBIE tego dnia PREZENT. Obejrzyj film, pograj godzinę w grę, poczytaj książkę, kup sobie coś. Zasłużyłeś.

mm
Napisane przez Dave
Tłumacz i dziennikarz uzależniony od świata języków obcych. Kocha dobre piwa, intrygujące planszówki i każdą sekundę spędzoną z Justi.

    8 komentarzy

  1. SW 28 grudnia 2016 at 14:49 Odpowiedz

    po Świętach jak znalazł…

    • mm
      Dave 5 stycznia 2017 at 15:02 Odpowiedz

      A w Nowym Roku tym bardziej!

  2. Artur 28 grudnia 2016 at 15:03 Odpowiedz

    Potrafisz mobilizować. W moim przypadku pierwsza cyfra wieku to już czwórka, więc tym dotkliwiej odczuwam każdą chwilę lenistwa. Ale wysiłek fizyczny wciąż jest kategorią w czasu przyszłego. No, ale nie ma co się oszukiwać, jak piszesz, samo nie przyjdzie. A właściwie samo nie pójdzie. A najlepiej gdyby poszło precz i nie wróciło. Ostatnio trafiam na sporo tekstów, które namawiają do aktywności. To chyba jakiś znak, co? Pora na noworoczne postanowienia, więc nie ma się co oszukiwać. This is Sparta!

    • mm
      Dave 5 stycznia 2017 at 15:03 Odpowiedz

      Fingers crossed for you, Maximus 🙂

  3. Ewa 28 grudnia 2016 at 15:07 Odpowiedz

    Hmm musi mieć, ale czy ma 😉

    • mm
      Dave 5 stycznia 2017 at 15:03 Odpowiedz

      Oto jest pytanie… 🙂

  4. Karolina Kary B. 28 grudnia 2016 at 15:20 Odpowiedz

    Dobrze napisane. Dodałabym tylko, że warto, by kobieta również wyposażyła się w podobne gadżeciki 🙂

    Podoba mi się Twój styl pisania 🙂

    I idę guglać, co to twister 😀

    • mm
      Dave 5 stycznia 2017 at 15:03 Odpowiedz

      Twister wart polecenia- mały, wygodny i praktyczny. Tylko uważaj, bo
      to trochę taki cichy zabójca.

Skomentuj