Piwo na Święta? Już widzę oburzenie wielu osób. A przecież nikomu nie zabieram wigilijnego kompotu. Uwielbiam Tradycję i sam w tym roku zamierzam wypić kilka solidnych szklanek tej arcyświątecznej śliwkowej mikstury. Ale w okresie okołoświątecznym z wielu względów warto sięgnąć po solidny rozgrzewający trunek, który umili nam wieczór, kiedy w kominku trzaska ogień, a mróz rysuje na szybie piękne obrazy.

OK, wiem, poniosło mnie. Też mam centralne, ale chciałem zrobić klimat.  Piwo świąteczne to wcale nie ściema i komercja. Musicie wiedzieć, że ma naprawdę długą tradycję. Nasi sąsiedzi zza Odry od lat umilają sobie mroźne spacery po świątecznych targach butelczyną zacnego weinachstbier, Anglicy nie znają kolędowania bez świątecznego christmas ale, specjalne piwa na Święta warzą również arcymistrzowie piwowarstwa – Belgowie. Mało kto wie, że tradycja świętowania w nocy z 24 na 25 grudnia wywodzi się z pogańskich czasów, ze starego skandynawskiego święta o dziwaczniej nazwie Jul. Bez rudobrodych wojowników z drewnianych łodzi drakkar nie byłoby niczego, z czym kojarzy się dzisiaj Boże Narodzenie – choinki, swojskiego turonia, świątecznych wędlin. Nie byłoby również wspaniałego aromatycznego piwa, które na skutej lodem Północy powstaje już od setek lat. Przez lata to mocne, rozgrzewające piwo było głównym napitkiem w okresie zimowego przesilenia, kiedy Zima próbowała zawładnąć całym światem. Ja też nie daję jej za wygraną i zawsze mam pod ręką butelkę któregoś z poniższych piw.

1. St. Bernardus Christmas Ale

Klasyka z Belgii. Przyklasztorny browar Sint Bernardus, który maczał niegdyś palce w najlepszym piwie świata – legendarnym Westvleteren XII. Mocarny quadrupel czyli czwórniak, który ma nam do zaoferowania 10% alkholu i wiele, wiele więcej. Zapach w klimacie piw belgijskich, owocowo drożdżowy, z nutami przypraw. Smak. Jednym słowem: świąteczny. Niech każdy rozumie przez to, co chce. Ktoś poczuje ciasto z kandyzowaną pomarańczą, ktoś swojską wędzoną śliwkę z kompotu, ktoś z kolei angielski pudding. Święta są uniwersalne podobnie jak piwo. Jedno jest pewne – gdyby Scrooge z Opowieści Wigilijnej raczył się tym trunkiem przed Świętami, byłby lepszym człowiekiem. Ja się stałem. Tak twierdzi Justi.

2. Tröegs Mad Elf

W tym roku Święta będą trochę szalone… To pyszne amerykańskie piwo na święta z USA, które promuje jeden z elfów Świętego Mikołaja będący już mocno pod wpływem. I to nie magii Świąt. Obawiam się, że w tym roku szef nie będzie miał z niego wielkiego pożytku. W jego żyłach płynie wspaniały czerwonobursztynowy trunek o aromacie świątecznie doprawionego ciasta wiśniowego. Moja propozycja dla wszystkich spragnionych amerykańskich świąt z rumianym czerwonym Mikołajem, Kevinem i zgrzewką dwulitrowej coli.

3. Nøgne Ø O God Jul

Jeszcze lepszą robotę od komercyjnych elfiąt rodem z reklam Coca-Coli robią złośliwe skandynawskie trolle. Gnnar Wiig oraz Kjetil Jikiun, dwóch wikingów z dalekiej mroźnej Północy warzy wspaniałe piwa, które pokochali Słowianie znad Wisły. Kiedy rok temu piwowarzy z  Norwegii wysłali mi gwiazdkowy prezent, Święta nabrały koloru. Jak już pisałem, jestem zwolennikiem Tradycji, więc nie chwiałem się jak rzeczony elf, ale piwa znad fiordów zapamiętam do końca życia. Mocno korzenne. Oleiste. W smaku suszona śliwka, pikantna słodycz cukrowej laski, anyż, wędzone nuty i akcent świątecznej rozgrzewającej alkoholowości (coś pomiędzy brytyjskim grogiem a skandynawskim glöggiem 🙂 Jednym słowem – duch Świąt jak dżinn zamknięty w  szklanej butelce.

4. Samichlaus 

Austriacki browar Schloss Eggenberg bardzo dba o to, by Austria nie kojarzyła się przeciętnym Amerykanom tylko z osobą Adolfa Hitlera. Wspaniałe piwo w stylu doppelbock, czyli po naszemu koźlak dubeltowy (lubię to określenie) jest wspaniałym rozgrzewającym piwem o nieziemskiej mocy. Jak dla mnie to wystarczający powód, by na chwilę zapomnieć o niesnaskach i trochę czulej spojrzeć na niemieckie umlauty na etykiecie. Piwo, które łączy, a nie dzieli, zwłaszcza w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Karmel, karmel i jeszcze raz karmel, z odrobiną daktyli i spieczonego chleba. Mniam! Dobre, kiedy zmarznięci przychodzimy do domu po całodziennej gonitwie za prezentami.

5. Lost Abbey Gift of the Magi

Mój faworyt. Piwo, które może sprowadzić na złą drogę niejednego pastuszka. Do kadzi warzelnej wrzucano już niemal wszystko. Wanilię, kawę, lukrecję, jałowiec, a nawet ostrokrzew. Jednak dopiero piwowarzy z Californii odważyli się uwarzyć piwo z kadziłem i mirrą. Do betlejemskiego kompletu brakuje tylko jednego składnika, ale umówmy się  – w końcu piwo to złoty trunek! Piwo jest przepyszne. Czuć w nim daktylowo-figową słodycz, iglasto-żywiczną gorycz, cytrusy i chyba z sześć garści przypraw rodem z jerozolimskich targowisk. Doda otuchy strudzonym wędrowcom i rozświetli nawet najciemniejszą noc.

6. Ale Browar Saint No More

Polski akcent w moim zestawieniu i silny dowód na to, że Polacy nie gęsi. Kontrowersyjny browar, który mocno namieszał na polskiej scenie, a i piwo świąteczne jest jego nową, świecką tradycją. Co ciekawsze, co roku receptura ulega zmianie. Raz mieliśmy żywiczne piwo AIPA na chmielu simcoe, potem warka wspólnie z norweskim piwowarem Kjetilem Jikuinem, która zaowocowała czarnym żytnim piwem z aromatem sosnowego lasu. W tym roku smakowity porter o posmaku palonej kawy i gorzkiej czekolady oraz delikatnych nutach przywodzących na myśl koksowe draże „Korsarz” 🙂

A Wy? Co pijecie na Święta? A może ktoś woli wino albo jakieś mocniejsze trunki?

mm
Napisane przez Dave
Tłumacz i dziennikarz uzależniony od świata języków obcych. Kocha dobre piwa, intrygujące planszówki i każdą sekundę spędzoną z Justi.

    4 komentarze

  1. PolishJackson 13 grudnia 2016 at 11:57 Odpowiedz

    Saint No More – w tym roku warka gorsza od poprzednich.. Ale Mad Elfa bym wypił z wielką chęcią.

    • mm
      Dave 13 grudnia 2016 at 14:02 Odpowiedz

      To prawda, chociaż co kto lubi, ja za ciemnymi piwami po prostu przepadam, więc jak tylko widzę gdzieś RIS-a albo bałtyk to jestem kupiony.

  2. Wiśniaa 13 grudnia 2016 at 12:07 Odpowiedz

    Super lista! Szczególnie zaciekawiło mnie piwo z Elfem 😉 Przypomniało mi się, że niedawno piłam piwo może nie było typowo świąteczne ale smakiem przypominało mi piernika i jakoś tak zapadł mi w pamięci był to bojan pumpkin ale 🙂 Pozdrawiam!

    • mm
      Dave 13 grudnia 2016 at 14:03 Odpowiedz

      Dyniowy bojan faktycznie nie miał za wiele wspólnego z pumpkin ale i smakował raczej przyprawą piernikową. Skojarzenia ze Świętami nieprzypadkowe. Ale szczerze polecam Saint No More z AleBrowaru – co roku na grudzień mają uwarzone inne piwo w świątecznym klimacie.

Skomentuj