Listopad zleciał nam nawet nie wiemy kiedy. Liczyliśmy na piękną złotą jesień tymczasem większość czasu padało. Nie przeszkadzało nam to jednak w odkrywaniu nowych miejsc i cieszeniu się naszym Krakowem.

Początek listopada zaczął się bardzo groźnie, ponieważ w nocy z 31 października na 1 listopada obchodziliśmy Halloween. Przyjechała moja siostra Karolina ze swoim królikiem Karotem i rozpoczęliśmy tę jedną z najstraszniejszych nocy. Jak co roku dobrze się przygotowaliśmy. Dynie, straszne dyniowe piwa i jeszcze więcej dyni. Na pomoc przyszedł nam jeden z dyskontów, który okazał się być świetnie na to święto przygotowany. Następnie siostra zaczęła nasze stylizacje. Hmm trudno określić kim byłyśmy z siostrą, natomiast Dave był straszny jak zawsze i przystojny jak nigdy. Czy odwrotnie 🙂 Obejrzeliśmy dwie części Hotelu Transylwania. Świetna bajka, czekamy z niecierpliwością na trzecią część. Później Dave wprowadził nas w mroczny klimat gry House of Hell. Oczywiście z Karoliną zginęłyśmy prawie na początku. Ale i tak zdążyłyśmy się przestraszyć, zwłaszcza, że Dave w stroju Drakuli czytał tekst przy świecy, a w tle leciała składanka muzyki z różnych horrorów. To było straszne Halloween.

        

   

W listopadzie staraliśmy się dużo spacerować. Wykorzystywaliśmy każdy ładny dzień, a że okolice mamy piękne, przychodziło nam to bardzo łatwo.

           

  

Później bardzo szybko przyszły trzydzieste urodziny Dave’a. Jak ten czas szybko leci. Świętowaliśmy tę wyjątkową okazję w Karakterze. Naszą opinię na temat tego bistro możecie przeczytać tutaj. Był tort i inne słodkości. Mam nadzieję, że wszystkie niespodzianki przypadły Ci do gustu Dave 🙂

 

Zaraz po urodzinach zawitała do nas nasza ekipa, czyli moja mama, siostra i jej chłopak. Jak zwykle było bardzo zabawnie, ale tym razem było też strasznie. A to dlatego, że w ramach prezentu urodzinowego kupiłam Dave’owi wejście do Domu Strachów. Wiedziałam, że lubi się bać, ale sam w życiu by tam nie poszedł. Więc poszliśmy w piątkę. Ja się bardzo wzbraniałam, ale czego się nie robi z okazji urodzin 🙂 Nie będę Wam opowiadać wszystkiego, bo to tak świetne miejsce, że polecam każdemu i niech się przekona na własnej skórze jak jest. Powiem tylko tyle, że gdy tylko przekroczyliśmy próg, a z absolutnej ciemności wyłoniło się straszne Nie Wiem Co, ja z mamą i siostrą uciekłyśmy. Został Dave i Marcin. Nie wiem, co tam się wydarzyło, ale od tamtej pory to nie są ci sami ludzie 🙂 Później poszliśmy na piwo i graliśmy w lotki. Wieczorami graliśmy w Tabu. Ulubiona gra mojej mamy. Zawsze mamy z nią ubaw, zwłaszcza, że z jej podpowiedzi nic nie wynika np. „Beethoven i co?”. Zaliczyliśmy też kilka krakowskich food trucków, a mianowicie frytki belgijskie i maczankę. I powiem Wam, że to było bardzo dobre. Na koniec wyjazdu wstąpiliśmy jeszcze do muzeum figur woskowych. Tam też było śmiesznie. Jak zawsze z tymi osobami. Ekipo, kiedy powtórka?

W listopadzie odkryłam też czym jest bujo, czyli bullet journal. Poświęciłam na to kilka dni. Otóż bullet journal, to własna forma kalendarza, planera. Sami rysujemy tabelki, rozpisujemy dni i zadania na cały miesiąc. Dodatkowo możemy tam zapisywać, jakie książki chcemy przeczytać lub jakie filmy zamierzamy obejrzeć. Myślicie, że to pracochłonne i zajmuje mnóstwo czasu? Może i tak, ale uwierzcie mi, że można się przy tym zrelaksować.

To, co pochłonęło każdą naszą wolną chwilę, to Belfer. Świetny serial kryminalny z Maciejem Stuhrem w roli głównej. Właśnie się zakończył pierwszy sezon i są plany na drugi. Nie możemy się doczekać. Poza tym oboje z Dave’m lubimy Miasteczko Twin Peaks, więc mieliśmy nie lada gratkę w doszukiwaniu się podobieństw, których uwierzcie mi, jest całkiem sporo.

Fot. materiały prasowe

Poza tym oczywiście dużo czytaliśmy. Już niedługo pochwalimy się, co to były za książki i przedstawimy Wam nasze propozycje na grudzień.

A Wam, jak minął listopad?

mm
Napisane przez Justi
Psychoterapeutka, po uszy zakochana w kotach. Miłośniczka filmów, makaronów i ładnych rzeczy. Kreatywna i dobrze zorganizowana.

    8 komentarzy

  1. Holiday 30 listopada 2016 at 15:09 Odpowiedz

    śliczne zdjęcia!

    • mm
      Justi 30 listopada 2016 at 16:00 Odpowiedz

      Dziękuję 🙂

  2. Z naciskiem na szczęscie 30 listopada 2016 at 15:32 Odpowiedz

    Ja też nie wiem kiedy zleciał ten listopad. Również miałam okazje spacerować po śliczym, listopadowym Krakowie. 🙂 Nim się obejrzę już Nowy Rok bedzie 🙂 z

    • mm
      Justi 30 listopada 2016 at 16:01 Odpowiedz

      To prawda! Lada moment i mamy 2017 🙂

  3. Ewa 30 listopada 2016 at 16:01 Odpowiedz

    Jaki piękny listopad! 🙂

    • mm
      Justi 30 listopada 2016 at 16:01 Odpowiedz

      🙂 Mimo pogody, udał się piękny!

  4. Dziewczynka jak malinka 30 listopada 2016 at 16:29 Odpowiedz

    Jak zobaczzylam zdjecie Trump-a myslalam ze jest prawdziwy 😀 Genialne podsumowanie 🙂

    • mm
      Justi 30 listopada 2016 at 16:40 Odpowiedz

      Dobrze, że nie był prawdziwy, bo Dave mógłby mu powiedzieć parę przykrych słów 🙂 Dzięki!

Skomentuj