Wraz z Dave’m kochamy Włochy. Gdyby tylko było odrobinę chłodniej, mogłabym tam zamieszkać na zawsze. Pyszne jedzenie, wspaniałe zabytki i woda. Dużo wody. 

We Włoszech byliśmy już kilka razy, również w tym roku, a i tak mamy jeszcze mnóstwo miejsc, które chcielibyśmy zobaczyć. Dla mnie numerem jeden jest jedzenie i moje ulubione wino Prosecco. W tym roku udało nam się pojechać do miasta Treviso znanego z produkcji tego bąbelkowego trunku.

Dzisiejszy post będzie zawierał wskazówki, co naszym zdaniem, trzeba zrobić, będąc we Włoszech.

1. Wykąp się w lazurowej wodzie.

Są tacy, co uwielbiają aktywny wypoczynek i są tacy, którzy chętnie przeleżeliby na plaży całe wakacje. My plasujemy się gdzieś pośrodku. Nie wytrzymalibyśmy w bezruchu zbyt długo, ale nie skorzystać z tak wspaniałej wody, byłoby nierozsądne. Zwłaszcza, że Dave mógłby z morza nie wychodzić. Ja natomiast, z racji tego, że nie potrafię pływać, siedzę grzecznie na piachu i nadrabiam zaległości książkowe. Zdjęcie poniżej przedstawia Morze Liguryjskie. Byliśmy kilkukrotnie w Cinque Terre i zawsze robi na nas ogromne wrażenie.

2. Kup dziwny makaron.

Każdy, kto wyjeżdża na wakacje, przywozi pamiątki, czy to dla siebie, czy dla rodziny. My również, aczkolwiek zawsze ogranicza nas waga bagażu. Będąc we Włoszech, dopada człowieka szaleństwo. Chciałabym przywieźć sto makaronów, pięćdziesiąt kilo sera i trzydzieści litrów wina. Dziwne jest to zjawisko, bo przecież te wszystkie rzeczy są u nas dostępne i to właśnie regionalne, dobrej jakości, jak chociażby parmezan. Nie kierując się logiką, zwozimy do domu te specjały, po to, żeby po jakimś czasie upichcić coś „typowo włoskiego” i spałaszować podczas oglądania zdjęć. Na zdjęciu makarony, które można kupić w każdym najmniejszym sklepiku. Kształtów tych mącznych pyszności jest zatrzęsienie. Zawsze staramy się zjeść jakiś dotąd nieznany i wierzcie mi albo nie, każdy smakuje inaczej. Ja uwielbiam Bavette.

Dave: Ja tam znam tylko spaghetti… Lasagne to też makaron? :/

3. Zachwyć się zachodem słońca na moście we Florencji. 

Uwielbiam Florencję. Może jest mniej spektakularna niż Wenecja czy Rzym, ale dla mnie jest magiczna. Nie bez powodu jest sercem Toskanii, mojego najukochańszego regionu. Wystarczy przeczytać książki Daria Castagno, aby również zakochać się w tej części Włoch. Kiedy po raz pierwszy stanęłam przed Katedrą Santa Maria del Fiore, oniemiałam z zachwytu. Zawsze podobały mi się typowo mroczne, gotyckie budynki, ale ten ma w sobie coś absolutnie pięknego. Ten charakterystyczny układ kolorowych kawałków marmuru, można zobaczyć też na innych budynkach porozrzucanych po całym mieście. Nie można też nie wstąpić do jednego z najważniejszych włoskich muzeów, Galerii Uffizi. Można tam zobaczyć najpiękniejszą kobietę „Narodziny Wenus” a w Galleria dell’Accademia, najdoskonalszego mężczyznę, „Dawida”. Po całodziennym zwiedzaniu możemy sobie kupić makaron na wynos i rozkoszować się pięknym zachodem słońca.

Dave: Wiedziałem, że jest najdoskonalszy!

4. Zjedz pizzę i to nie raz.

Nie wiem, czy istnieje na ziemi człowiek, który jadąc do Włoch, nie zjadł pizzy. Ja się jej zawsze objadam po uszy. I chociaż Amerykanie twierdzą, że to ich pizza jest najlepsza (pewnie dlatego, że robią ją Włosi), to ja i tak jestem wierna tej włoskiej wersji. Nie zdarzyło mi się zjeść złej pizzy. Nie wiem, jaki jest sekret tego specjału, ale wiem, że poza granicami tego państwa trudno odtworzyć ten smak. Myślę, że przyprawą, która ma tu decydujące znacznie, są po prostu Włochy.

5. Wypij wino z widokiem na wzgórza Toskanii.

Jak już wspominałam, Toskania to mój ulubiony region Włoch. Jest tam tak spokojnie i pięknie, że to właśnie tam najchętniej kupiłabym dom, biorąc przykład z bohaterki filmu „Pod słońcem Toskanii”. Wydaje mi się, że kwintesencją tego regionu jest San Gimignano. Zawsze chciałam tam pojechać i w tym roku się to udało. Jeśli podróżujecie samochodem, łatwiej jest się tam dostać, ale wtedy nie możecie skosztować lokalnego trunku. To urocze średniowieczne miasteczko jest tak małe, że można je całe obejść w godzinę. Oczywiście nie warto się tak śpieszyć. Nie tam. Z racji tego, że położone jest na wysokości 334 m n.p.m., z każdej strony rozciągają się piękne krajobrazy. Nie pozostaje nic innego, jak kupić wino, trochę serów i bagietkę, przycupnąć pod drzewkiem oliwnym i rozkoszować się tym wszystkim, co we Włoszech najwspanialsze.

6. Skosztuj najróżniejszych makaronów.

Jeśli ktoś by się zapytał, jakie jest moje ulubione danie, wykrzyknęłabym makaron ( tuż po pierogach mojej mamy). To wręcz nudne. Zawsze jak z Dave’m wychodzimy, to błagam go o pójście do włoskiej knajpy. Czasami uda mi się coś wynegocjować. Tym bardziej, jak jestem we Włoszech. Tam mogę sobie pozwolić na jedzenie makaronu codziennie. Na szczęście dużo zwiedzamy, więc nie ma to tak tragicznego, jakby się mogło wydawać, skutku na moją figurę. Niestety restauracje perfidnie wykorzystują popularność makaronu i serwują go na każdym kroku. I o tyle o ile nie zdarzyło mi się zjeść niesmacznej pizzy, o tyle makaron nie zawsze był pyszny. Trzeba bardzo uważać. Nie polecam jedzenia tuż przy zabytkach, bo oprócz tego, że drogo, to nie zawsze jest smacznie. Najlepiej jest sprawdzić wcześniej jakieś strony z fajnymi knajpkami. Najczęściej ukryte na uboczu, pokażą Wam, jak smakują prawdziwe Włochy. Ten pyszny makaron z truflami i grzybami, jadłam w restauracji w Treviso.

7. Zjedź pyszny deser. 

Tiramisù to typowo włoski deser. Jego historia jest skomplikowana, ponieważ bardzo dużo miast bije się o to, gdzie powstał. Najbardziej popularną wersją jest ta, że to władca Toskanii Cosimo III de’ Medici, rozsławił ten deser, podając go, na posiedzeniach rady księstwa. Aktualnie oszalał na jego punkcie cały świat, który przygotowuje różne wariacje na jego temat. Ja najbardziej lubię tradycyjną odsłonę z kawą i amaretto.

Dave: Włoski dylemat: „Dolce vita o bella figura”, ja wbieram tiramisu 🙂

8. Kup lub chociaż pooglądaj ubrania od sławnych projektantów. 

Włochy mają swoją stolicę mody Mediolan. Nie jest to zbyt urodziwe miasto, ale jednego nie można mu odmówić, ilości firmowych sklepów. Mekką zakupoholików jest Galleria Vittorio Emanuelle. To najpiękniejsze miejsce, jakie widziałam. Fasady budynków i bajeczna mozaika na chodniku robi piorunujące wrażenie. Uroku dodają witryny sklepów. Nigdzie nie zobaczymy tylu pięknych rzeczy, przedstawionych w tak niezwykłych aranżacjach. Nie trzeba nic kupować, wystarczy się tamtędy przejść i popatrzeć. Cieszy oczy.

Dave: Zdecydowanie najlepiej cieszyć oczy.

9. Kup maskę.

Weneckie maski, to prawdziwe dzieła sztuki. Właściwie całe miasto w nich tonie. Tradycja masek sięga 1271 roku. Wtedy powstał pierwszy zakład produkujący te arcydzieła. Mieszkańcy zwariowali na ich punkcie i z czasem wszyscy je nosili, po to, żeby ukryć swój status majątkowy, czy tożsamość. Dzięki temu łatwiej było zdradzać swoich małżonków i łamać prawo. Postanowiono więc wprowadzić zakaz ich noszenia, poza karnawałem. Maski różnią się od siebie kształtem, ponieważ każda była przeznaczona dla kogoś innego. Ganga, w kształcie kocich oczu, była zakładana wtedy, gdy niosło się w ręku koszyk z kotami. Mattaccino, był to błazen, który mając tę maskę, rzucał w ludzi jajkami wypełnionymi perfumami. Dziś ze względów bezpieczeństwa władze miasta zastanawiają się nad wprowadzeniem całkowitego zakazu noszenia masek, także podczas karnawału.

10. Wypij spritza i zjedz przekąskę. 

Jednym z popularniejszych włoskich drinków jest spritz. Jest to połączenie wina musującego z Aperolem (alkoholowy napój pomarańczowo-rabarbarowy). Z dodatkiem lodu i pomarańczy wspaniale orzeźwia w upalny dzień. Jest lekko gorzki jak tonic. Często zamawiając takiego drinka, dostaniemy w gratisie przekąskę. Czasem są to chipsy, czasem kawałek pizzy. Bardzo fajna sprawa. Można się go napić podczas Aperitivo. Od 17 w niektórych knajpkach, kelnerzy wystawiają na bar różne przekąski, pizze, makarony, mięsa, sałatki, owoce, ciasta. Zamawiając napój, czy to drinka, czy piwo, możemy jeść do syta. A to wszystko za ok. 9 euro.

11. Napij się kawy. Po prostu. 

Kolejnym specjałem Włoch jest kawa. Słynne espresso nigdzie nie smakuje lepiej. Do tego tiramisù i życie wydaje się choć przez chwilę lepsze. Tę kawę ze zdjęcia piliśmy na dworcu w Treviso, czekając na pociąg do Wenecji. I jak sobie pomyślę, jakie siki podają na naszych dworcach, to aż mam dreszcze. Tam na każdym rogu można napić się pysznej, gęstej, szatańskiej kawy, która da nam kopa na cały dzień.

12. Zjedz najlepsze lody na świecie. 

W San Gimignano są najlepsze lody na świecie i nie jest to moja subiektywna ocena. Mają na to papier. Ponoć inne lodziarnie proszą właścicieli tego miejsca, żeby nie startowali w konkursie i dali innym możliwość wygrania. Trudno stwierdzić, czy naprawdę są takie pyszne, czy to magia tego miejsca i świadomość, że są najlepsze. W każdym razie mi smakowały, ale ja nie jestem dobrym jurorem, bo uwielbiam wszystkie zmrożone słodkości. Szczerze powiem, że lepsze są w rodzinnym mieście Dave’a, Nowym Targu, gdyby Włosi je spróbowali, spaliliby się ze wstydu.

Dave: O, dokładnie, miałem o tym wspomnieć. Dzięki 🙂

13. Zjedz mortadelę lub prosciutto. 

Włochy mają naprawdę pyszną wędlinę. Mortadela, która nam się może niezbyt dobrze kojarzyć, tam nabiera zupełnie innego znaczenia. A pizza z tą wędliną smakuje wybornie. My z mężem mamy taką tradycję, że zamiast chodzić codziennie do restauracji, kupujemy wino, wędliny, sery i urządzamy sobie piknik w jakimś fajnym miejscu. Można w ten sposób lepiej poznać dane miejsce i poprzyglądać się tubylcom.

Dave: Ja i tak nigdy nie wiem, czym się różni grana padano od parmezanu…

14. Zrób sobie zdjęcie, jak podtrzymujesz Krzywą Wieżę. 

Umówmy się, kto był we Włoszech i nie zrobił sobie takiego zdjęcia, to jakby tam nie był. Jeden z symboli Włoch oprócz pizzy i makaronu. Jak dla mnie rozczarowujący budynek. Byłam tam dwa razy i to o jeden za dużo. Kiedyś jeszcze można było poleżeć na trawce obok tego budynku, teraz jest zakaz. Piza jako miasto, też mnie nie zachwyciło. Podobnie jak Mediolan. Może nie poznałam dobrze tego miejsca. Pewnie kwestia gustu.

Dave: <facepalm>

mm
Napisane przez Justi
Psychoterapeutka, po uszy zakochana w kotach. Miłośniczka filmów, makaronów i ładnych rzeczy. Kreatywna i dobrze zorganizowana.

    17 komentarzy

  1. Fanta 30 października 2016 at 11:45 Odpowiedz

    Piękne zdjęcia! Szczególnie ta Florencja i to cudowne morze… Włochy są super! Gdzie zatrzymaliście się w Wenecji? Chciałabym się w końcu wybrać ale wszędzie piszą, że w mieście są horrendalne ceny… 🙁

    • mm
      Justi 30 października 2016 at 11:51 Odpowiedz

      Dziękuję 😄 z uwagi na ceny nocowaliśmy w Treviso i nie żałujemy 👍

  2. Vera 30 października 2016 at 14:47 Odpowiedz

    Toskania jest przepiękna. Byliśmy w zeszłym roku samochodem. Chianti, właśnie San Gimignano, Cortona- ile czasu nie spędzi tam człowiek, niestety zawsze jest za krótko :/ No i winiarskie odkrycie – vernaccia z San Gimignano, pyszne białe wino – polecam!

    • mm
      Justi 30 października 2016 at 14:53 Odpowiedz

      Piliśmy, też je lubimy 😊 to prawda, nigdy nie na się dość 😍

  3. Smaczne lody to podstawa każdej wycieczki, a zdjęcie jest bardzo zachęcające. Aż chce się już pakować i jechać 🙂

    • mm
      Justi 2 listopada 2016 at 17:40 Odpowiedz

      Polecam 🙂

  4. Ladyflower123 2 listopada 2016 at 19:33 Odpowiedz

    Ja pisałam ostatnio posta, bo wybieram się do Toskanii 😉 Uwielbiam Włochy 🙂

    • mm
      Justi 2 listopada 2016 at 19:47 Odpowiedz

      Zwłaszcza gdy zima za pasem 🙂

  5. LiliEss 7 listopada 2016 at 14:59 Odpowiedz

    Uwielbiam takie włoskie klimaty i nawet nie przeszkadza mi gorąco .. Nie mogę się doczekać naszej wyprawy do Włoch.

    • mm
      Justi 7 listopada 2016 at 15:13 Odpowiedz

      zazdroszczę i życzę wspaniałej podróży i niezapomnianych przeżyć 🙂

  6. LiliEss 7 listopada 2016 at 15:00 Odpowiedz

    Cudowne są te Włoskie klimaty

    • mm
      Justi 7 listopada 2016 at 15:13 Odpowiedz

      oj tak! chce się tam wracać 🙂

  7. Z naciskiem na szczęscie 7 listopada 2016 at 15:27 Odpowiedz

    Zjedzenie włoskiej pizzy i kupienie masek to obowiązek! Brzmi pysznie.
    Ah te Włochy. 🙂
    Pozdrawiam cieplutko.

    • mm
      Justi 7 listopada 2016 at 15:30 Odpowiedz

      To podstawa każdej wycieczki do tego kraju 🙂 również pozdrawiam 🙂

  8. Asia 1 grudnia 2016 at 07:30 Odpowiedz

    Większość rzeczy zrobiliśmy, pozostają nam punkty do wykonania związane z Toskanią 🙂 Świetne zdjęcia!

    • mm
      Justi 1 grudnia 2016 at 12:05 Odpowiedz

      Dziękuję i życzę przyjemnego zwiedzania Toskanii 🙂

  9. Igor 1 kwietnia 2017 at 13:57 Odpowiedz

    Pizza (która jest wyśmienita) i kawa, (równie wyborna) odhaczone podczas podróży do Rzymu, który o dziwo troszkę mnie zawiódł. Marzy mi się Wenecja. Kto wie, może w tym roku je spełnie..:)
    Pozdrawiam

    M+

Skomentuj