Też to widzicie? Za oknami szaro i średnio sympatycznie. W sumie dobry okres, żeby otworzyć solidne rozgrzewające piwo typu porter bałtycki albo nalać sobie trochę szczodrzej whisky i zasiąść do lektury. Słowem – idealny czas na jakiś reportaż albo trzy. A jeśli reportaż, to koniecznie taki, który przykuje do fotela na cały wieczór lub noc. No, przynajmniej do momentu, kiedy z błogiej lektury nie wyrwie Was pozew rozwodowy z klauzulą unieważniającą w przypadku natychmiastowego zgaszenia światła. Oto moje propozycje na kolejny sezon szarej polskiej jesieni:

Justi: może da się jeszcze coś z tym rozwodem zrobić 🙂

1.Dom Jolly – Witamy w piekle

Tytuł dobrze oddaje, gdzie zabiera nas autor. Nic dodać, nic ująć. Dom Jolly opowiada o miejscach, których nazwy budzą zakłopotanie w biurach podróży i raczej nie kojarzą się z beztroskim sączeniem drinków w przyhotelowym basenie. Autor, znany brytyjski komik wyrusza w podróż do państw takich jak Iran, Korea Północna, czy Kambodża. Odwiedza miejsca związane ze śmiercią prezydenta Kennedy’ego i Martina L. Kinga, zonę powstałą po wybuchu elektrowni jądrowej w Czarnobylu i Bejrut po bombardowaniach. Wszędzie, gdzie trafia, stara się dociec przyczyn naszej mrocznej fascynacji zakazanym, złem i śmiercią. Jeśli zabukowaliście już loty na 2017, pozostaje Wam przynajmniej przeczytać książkę.

2.Krzysztof Varga – Czardasz z mangalicą

Varga to pisarz, który zaskakuje. Ten pół Polak, pół Węgier pokazuje nam Węgry, z których istnienia nie zdajemy sobie sprawy w czasie nudnych wycieczek do Budapesztu z Parlamentem i rejsem po Dunaju w tle. Węgry Vargi są cudownie brudne, odrapane, stęchłe, taplające się w nacjonalizmie, ale pełne ulotnego socjalistycznego uroku i zatłuszczonych barów, gdzie serwują jedzenie, po którym można skonać ze szczęścia.  Przez cały miesiąc nie marzyłem o niczym innym, jak tylko o dorwaniu się do czerwonego wina z Villányi (bo do Doliny Pięknych Kobiet jeżdżą już tylko tandetne polskie wycieczki) i obficie paprykowanej słoniny z czarnej włochatej świni rasy mangalica!

Justi: na całe szczęście spełniliśmy już Twoje marzenie 🙂

3.Filip Springer – 13 pięter

Niedawno kupiłem z żoną mieszkanie i teraz muszę spłacać kredyt. Trochę narzekałem na raty, wszystkie te wydatki na ekipę remontową i tysiące, które oddałem Szwedom za meble ze sklejki. Narzekałem, dopóki nie przeczytałem 13 Pięter Springera i nie zdałem sobie sprawy z ogromu ludzkiego cierpienia. Książka bardzo na czasie, bo warszawiacy żyją właśnie aferą reprywatyzacyjna. Dziennikarz opisuje przypadki ludzi, którym się nie udało i mieszkają w piwnicy, zaadaptowanym na mieszkanie garażu, kontenerze lub właśnie zostali wyrzuceni na bruk, a nawet spaleni (patrz sprawa Jolanty Brzeskiej). Wstrząsająca lektura, po której człowiek rozumie, że przysłowiowy dach nad głową to bodaj największy skarb w życiu.

4.Jacek Hugo-Bader – Biała gorączka

Kolejna książka w tym zestawieniu, która trochę poprawia nastrój. Otóż jest zimno, jest szaro, jest ponuro, ale … zawsze możemy pocieszyć się, że na Syberii jest gorzej. Szalona, desperacka wyprawa Hugo-Badera to eksplorowanie tej części Rosji, którą podróżni oglądają najczęściej z komfortowej perspektywy ciepłego wagonu kolei transsyberyjskiej. Fascynujące opisy ohydnych przemysłowych miast, szamanizmu w XXI wieku i rozpitych potomków koczowniczych ludów. Jak mawiają Rosjanie: „Biez wodki nie razbieriosz”!

5.Eric Weiner – Geografia szczęścia

Optymistyczny akcent w tym zestawieniu. W odróżnieniu od Doma Jolly, Eric Weiner zabiera nas do państw, których obywatele uchodzą za najszczęśliwszych i najmniej szczęśliwych. W zabawny sposób próbuje dociec, jak zmierzyć szczęśliwość i czy na pewno jest wprost proporcjonalna do poziomu zamożności społeczeństwa. Mnie w zestawieniu zaciekawiła Mołdawia – rzekomo najnieszczęśliwsze państwo świata. Zmiażdżył mnie opis grubego zbira typu ABS, który nie dość, że wyglądał jak przedstawiciel mafii, to na koszulce z tyłu miał biało na czarnym napisane „mafia”, tak jakby chodziło o policję albo straż miejską.

Justi: uwielbiam tę książkę 🙂

6.Krzysztof Tomasik – Mulat w pegeerze

Mulat w peegerze to zbiór reportaży z okresu PRL-u, który idealnie obrazuje zaściankową mentalność jego mieszkańców i nieuchwytny klimat tamtych czasów. Tytułowe opowiadanie opisuje historię dziewczyny, która zaszła w ciążę z murzynem, ale jest to tylko pretekstem do groteskowej diagnozy małomiasteczkowej i wiejskiej społeczności czasów komunizmu. Jeden z moich faworytów. Polecam wszystkim zmęczonym hipsterskimi knajpami i dzieciakami ścigającymi nieuchwytne japońskie maszkary przy pomocy smartfonów. Zanurzmy się w świat barów mlecznych, cinkciarzy i bezgranicznie szarej nudy blokowisk.

7.Mariusz Surosz – Pepiki. Dramatyczne stulecie Czechów

Czechofilia to choroba dawno zdiagnozowana. Sam leczę się na nią od bardzo długiego czasu. A jeśli Czechy to wiadomo – tylko Szczygieł, Szczygieł… Otóż nie. Szczygieł powiedział już o Czechach wszystko, co miał do powiedzenia. Zachęcam Was do lektury Pepików. Książka Surosza opisuje ciekawe postacie z najnowszej historii Czechosłowacji, o których istnieniu często nie zdawaliśmy sobie sprawy. A powinniśmy. Czeskie piwo i czeski dystans do świata są najlepszym remedium na jesienną chandrę.

8.Chuck Palahniuk – Uchodźcy i wygnańcy. Spacer po Portland w stanie Oregon

Książka, którą czytam, kiedy mam już dosyć wszystkiego. Kiedy chciałbym rzucić wszystko i pojechać do Stanów. Ale nie do Stanów, jakimi karmią nas hollywoodzkie filmy. Książka to alternatywny przewodnik po rodzinnym mieście pisarza. Ale uprzedzam, Ameryka Chucka Palahniuka pełna jest perwersów, narkomanów, nawiedzonych domów i wszelkiej maści freeków z dziwnymi zainteresowaniami. To Ameryka z twarzą naćpanego magiczną miksturą faceta w masce świętego Mikołaja i z bejsbolem w łapie. To zdecydowanie nie jest kraj dla starych ludzi!

9.Andrzej Stasiuk – Jadąc do Babadag

Klasyk. Czytając Stasiuka, setki razy chciałem pojechać na wschód i południe z plecakiem pełnym książek. Odpocząć od przewodników „must see”, schować aparat i cieszyć się życiem. Posiedzieć w barze ze starymi Albańczykami i rozkoszować się swojską nudą miejsc zapomnianych przez resztę świata. Książka kojarzy mi się z albumem starych fotografii w sepii. Można siedzieć cały dzień i snuć historię na temat jednego kadru. Ale nikt nie robi tego tak, jak autor Jadąc do Babdag.

10.Ziemowit Szczerek – Przyjdzie Mordor i nas zje

W końcu. Książka, z którą miałem ogromny problem. Ni to reportaż, ni fikcja. Szczerek nie kryje swoich fascynacji Hunterem S. Tomphsonem i jego unikatowym stylem dziennikarskim gonzo, gdzie wszystko jest mocno subiektywne. W skrócie chodzi o deliryczny rajd po różnych  zakazanych miejscach, filozoficzne rozkminy połączone z zażywaniem substancji powszechnie uznawanych za niedozwolone. Szczerek zamienił Las Vegas na Ukrainę, a meskalinę i LSD na balsam Vigor i wódkę ze śledziem. Nie wiem, jak Wy, ale ja wsiadam do jego wagonu.

Justi: a co ze mną?

Mam nadzieję, że coś Was zaciekawiło. Mam jeszcze kilka typów, ale chyba przechodzą na zimę, kiedy będzie potrzeba jeszcze mocniejszych wrażeń. A Wy co czytacie?

mm
Napisane przez Dave
Tłumacz i dziennikarz uzależniony od świata języków obcych. Kocha dobre piwa, intrygujące planszówki i każdą sekundę spędzoną z Justi.

    8 komentarzy

  1. Łodzianin 30 października 2016 at 14:42 Odpowiedz

    Czytałem „wannę z kolumnadą” Springera, książka o tym, w jakim burdelu estetycznym żyjemy. Super książka, myślę, że wezmę się za „13 pięter”, brzmi ciekawie.

    • mm
      Justi 30 października 2016 at 14:52 Odpowiedz

      Polecamy 😄

  2. Magdalena Tatar Babski Blues 5 grudnia 2016 at 14:08 Odpowiedz

    Reportaż to znacznie lepsza propozycja od niejednej powieści. Mnie szczególnie ciągnie do Vargi – „obficie paprykowanej słoniny z czarnej włochatej świni rasy mangalica” brzmi ciekawie 😀 Pozdrawiam

    • mm
      Justi 5 grudnia 2016 at 14:10 Odpowiedz

      O tak! może zaburczeć w brzuchu 🙂

  3. Książko, miłości moja. 5 grudnia 2016 at 14:30 Odpowiedz

    Czytałam 13 pięter, również uważam, że jest to książka godna polecenia idealna na (nie tylko) jesienne wieczory. Pozdrawiam

    • mm
      Justi 5 grudnia 2016 at 15:00 Odpowiedz

      Dokładnie! Pozdrawiam 🙂

  4. Monika 5 grudnia 2016 at 19:33 Odpowiedz

    Zainteresowała mnie książka „13 pięter”. Bardzo jestem ciekawa historii, które się w niej toczą. Jeśli dorwę ten wolumin w którejś z bibliotek, na pewno wypożyczę. A może trafię jeszcze na coś z tej listy, kto wie 🙂

    • mm
      Justi 6 grudnia 2016 at 12:51 Odpowiedz

      „13 pięter” – rewelacja. Warto przeczytać!

Skomentuj